Robert Ratajczak

adwokat

Adwokat specjalizujący się w zagadnieniach własności intelektualnej, ze szczególnym uwzględnieniem praw autorskich oraz międzynarodowej ochrony własności intelektualnej.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

BlogForumGdańsk 2012

Robert Ratajczak13 października 2012Komentarze (0)

jestem-prelegentem-black-187x300Witam Ciebie z deszczowego Gdańska.

Po 8 godzinnych perturbacjach lotniczych na trasie Poznań – Gdańsk w końcu o 2 w nocy dotarłem na miejsce.

Wrażenia po pierwszym dniu konferencji ?

Oby więcej takich wydarzeń. Poziom organizacji bardzo wysoki, cieszy również zainteresowanie mediów.

Ciekawe prelekcje plus możliwość zwiedzania w przerwie PGE Areny – cóż więcej miłośnik futbolu może wymagać ?

Jeśli jesteś jutro na miejscu  to zapraszam na moją prelekcję nt. ochrony praw autorskich blogerów. Start o godz. 12.

Do zobaczenia !

edit: prelekcja jest dostępna >tutaj<

Witaj !

Weekend (niestety) dobiegł już końca. Na szczęście najbardziej znienawidzony  dzień w tygodniu również zbliża się ku końcowi.

Korzystając z chwili wolnego czasu postanowiłem dopisać dalszy ciąg analizy projektu dyrektywy PE i RUE ws. OZZ. Dwa ostatnie wpisy w tym zakresie dotyczyły:

a) nowości i zmian na które warto zwrócić uwagę w treści projektu oraz

b) przyczyn wprowadzenia tzw. licencji wieloterytorialnych

Tym razem przyjrzyjmy się co mówi projekt dyrektywy o licencjach wieloterytorialnych, w szczególności w przedmiocie wymogów które musza zostać spełnione przez OZZ udzielające takich licencji. Temat licencji wieloterytorialnych został opisany w tytule III (art. 21-33) dyrektywy (udzielanie przez organizacje zbiorowego zarządzania licencji wieloterytorialnych dotyczących praw do utworów muzycznych na internetowym polu eksploatacji).

W pierwszych kilku artykułach tytułu III wskazano na wymogi jakie muszą być spełnione przez OZZ przy udzielaniu ww. licencji. Pozorny chaos w stosownej technice legislacyjnej w tym zakresie tylko nieznacznie utrudnia odszukanie i analizę tych warunków. Nadrzędnym celem regulacji w zakresie licencji wieloterytorialnych jest to by każda OZZ miała wystarczające zdolności do elektronicznego przetwarzania danych potrzebnych do zarządzania tymi licencjami.

W tym celu wymaga się by OZZ:

a) dbały o bieżącą aktualizację i weryfikację wiarygodności baz danych,

b) informowały podmioty trzecie (dostawców, inne OZZ, podmioty praw autorskich) o swoim „repertuarze”,

c) posiadały odpowiednie procedury umożliwiające ww podmiotom zgłaszanie zastrzeżeń co do poprawności tychże informacji oraz by skutkowały one korektą takich informacji,

d) zapewniały podmiotom praw autorskich, których utwory muzyczne wchodzą w skład ich repertuaru, możliwość przesyłania im drogą elektroniczną aktualnych informacji nt. ich utworów muzycznych lub praw do tychże,

e) na bieżąco monitorowały wykorzystywanie praw do ich repertuaru. W zamierzeniu działać ma to w ten sposób, iż monitorowanie to odbywać się ma za pomocą internetowych dostawców usług muzycznych, którym dana OZZ udzieliła licencji. Podobnie jak w przypadku pkt d) dostawca taki ma mieć zapewnione techniczne i proceduralne możliwości informowania OZZ o wykorzystywaniu praw do repertuaru danej OZZ,

f) faktury wystawiane były dostawcom niezwłocznie po zgłoszeniu faktycznego wykorzystania praw do danego reprtuaru. Dostawcy internetowych usług muzycznych muszą mieć zapewnione prawo weryfikacji i zgłaszania zastrzeżeń do poprawności wystawionych im faktur,

g) terminowo, tj. niezwłocznie po zgłoszeniu faktycznego wykorzystania utworu, płaciły odpowiednie kwoty podmiotom praw autorskich,

h) informowały podmioty praw autorskich co najmniej o:

1. okresie i kraju w którym doszło do faktycznego wykorzystania utworu,

2. pobranych kwotach, dokonanych potrąceniach, wypłatach.

Jak ocenić ww. wymogi?

Po pierwsze brawa za nałożenie obowiązku pełnej transparentności w zakresie zarządzanych licencji. Prawo podmiotów praw autorskich do wiedzy nt. tego kiedy i gdzie dochodzi do wykorzystywania praw do ich utworów powinno być standardem już od dłuższego czasu. To samo tyczy się pełnej transparentości co do pobranych kwot, dokonanych potrąceń, oraz wypłat.  Brawo również za sformułowanie (choć dość ogólnie) terminu wypłaty należnego wynagrodzenia dla twórców. Jak znam jednak życie to ta „niezwłoczność” będzie pewnie różnie interpretowana przez poszczególne OZZ.

Obawy natomiast budzić może to jak w praktyce będzie wyglądała współpraca między danymi OZZ a dostawcami internetowych usług muzycznych, w szczególności w zakresie bieżącego monitorowania wykorzystywania praw do danych repertuarów. Życie pokaże czy ta współpraca zadziała :). Jeśli również faktycznie OZZ mają podołać zadaniu bieżącej aktualizacji baz danych to szykują się niemałe inwestycje w infrastrukturę…

c.d.n.

Zdjęcie powyżej autorstwa loop_oh

Witaj,

Jeśli jesteś przedsiębiorcą i działasz w ogólnie pojętej sprzedaży to być może ten wpis Ciebie zainteresuje.

Wyobrażasz sobie sklepy, restauracje, biura podróży i inne tego typu miejsca bez płynącej w tle muzyki? Ciężko prawda ? To jest tzw. audiomarketing i uwierz mi, że działa.

Mało która z osób go stosujących jest świadoma konsekwencji jego stosowania w zakresie prawa autorskiego.

Dlatego też polecam lekturę mojego dzisiejszego wpisu w Gazecie Wyborczej.

Zdjęcie promujące wpis autorstwa C.P.Storm’a

5130395384_1e8f4438bc-231x300Witam Ciebie,

Drugi dzisiejszy wpis jest z rodzaju bez kategorii, ot reakcja na codzienność :).

Wieczorem, jak zazwyczaj, przy gorącej herbacie usiadłem do oglądania serwisów informacyjnych (mniejsza o to których), i muszę przyznać jestem w szoku.

Oto bowiem minister sprawiedliwości z niekłamaną szczerością, wszem i wobec stwierdził, że ma w nosie literę przepisów, ważny zaś jest ich duch. Po czasach najmłodszego bodaj ministra sprawiedliwości myślałem, że już nic mnie nie zaskoczy. Myliłem się. Niestety.

Całkiem niedawno próbowano szukać pozytywów w tym, że ministrem zostaje nie-prawnik, przytaczano przykłady menedżerów z USA. Nie mieści mi się jednak w głowie by z ich ust padały podobne wypowiedzi.

Efekt? Wystarczy poczytać dzisiejsze wypowiedzi internautów.

Brawo Panie Ministrze, świetny przykład poszedł w kraj ! Dbajmy o brzmienie przepisów, ale wtedy kiedy będą one nam nie na rękę szukajmy ich ducha 🙂 A że ów duch czasem rozminie się z brzmieniem przepisów to nieistotne, takie tam szczegóły…

Aż mnie korci by zacytować byłego prezydenta: Jarosławie, nie idź tą drogą 🙂

I jeszcze jedna sprawa.

Nie wiem dlaczego z ust ministra od jakiegoś czasu padają quasi-epitety pod adresem szeroko rozumianych prawników. Nazywanie nas sitwą…pozostawię to bez komentarza.

Koniec.

Oby ciąg dalszy (tego typu wypowiedzi) nie nastąpił.

Obrazek powyżej autorstwa andrea_daquino

 

Czy zastanawiałeś się kiedyś kiedy powstało prawo autorskie, od kiedy ludzie zaczęli chronić swoją twórczość ?

Jeśli tak, to mam nadzieję że dzisiejszy wpis Ciebie usatysfakcjonuje.

Wbrew pozorom ochrona twórczości nie ma swoich początków w czasach antycznej Grecji i starożytnego Rzymu.

O ile w Grecji wynagradzano twórców za np. szeroko pojęte dzieła plastyczne o tyle autor nie mógł się już sprzeciwić ich reprodukcji.

Rzym stał niewolnikami. Również znakomita większość twórców wywodziła się z tej grupy. Nie trudno zatem zrozumieć dlaczego uważano, że praca intelektualna nie powinna być źródłem jakiegokolwiek dochodu.

O ile można było wtedy korzystać z utworów bez zgody autora o tyle nie oznaczało to tego, iż oznaczenie autorstwa było całkowicie lekceważone. Efekty pracy intelektualnej bardzo ceniono w owych czasach, liberalnie natomiast podchodzono do więzi autora z utworem 🙂

Średniowiecze to, delikatnie mówiąc, era plagiatów.

Impulsem do zmian było wynalezienie ruchomej czcionki drukarskiej w połowie XV wieku (tutaj jednak głównie drukarze i władza zabezpieczała swoje interesy majątkowe, twórcy byli zaś na ich łasce lub niełasce). Dla twórców lepsze czasy przyszły dopiero z początkiem XVIII wieku. W roku 1709 wydano angielski status Królowej Anny zaś w końcu XVIII wieku w okresie Wielkiej Rewolucji Francuskiej wydano kolejne akty.

Od tego momentu autorowi przysługiwało wyłączne prawo dysponowania swoim utworem. Diametralnie zmieniło się podejście do więzi autora z utworem. Co więcej uznano ją za prawo naturalne. Każdy sposób użytku z dzieła był poddany monopolowi autora.

Trochę czasu zatem zajęło by uznać własność intelektualną za najbardziej usprawiedliwioną formę własności, ze względu na ścisłą, osobistą więź twórcy z autorem 🙂

To co działo się potem, wykracza już poza ramy dzisiejszego wpisu.

Mam nadzieję, że podobała Ci się ta krótka lekcja historii 🙂

Przy stworzeniu niniejszego wpisu korzystano z poz. pt Umowy w zakresie współczesnych sztuk wizualnych Piotra Ślęzaka.

zachęcam do lektury 🙂

Zdjęcie powyżej autorstwa Clio20