Robert Ratajczak

adwokat

Adwokat specjalizujący się w zagadnieniach własności intelektualnej, ze szczególnym uwzględnieniem praw autorskich oraz międzynarodowej ochrony własności intelektualnej.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

Witaj po dłuższej przerwie 🙂

Dziś chciałbym poruszyć temat przenoszenia i właściwego określenia praw autorskich do utworów, które w momencie regulowania tych kwestii jeszcze nie istnieją.

Wbrew pozorom jest to dość często sytuacja. Wyobraźmy sobie następujący przykład: zlecamy wykonanie określonego utworu, dajmy na to loga kancelarii, które być może w późniejszym czasie chcemy amortyzować, więc jasnym jest, że chcemy możliwie jak najlepiej zabezpieczyć nasze interesy i prawa związane z tym tematem. Zaniedbania na etapie spisywania umowy mogą mieć bolesne dla nas konsekwencje.

Przede wszystkim, musimy pamiętać o jednej kwestii: umowy przenoszące autorskie prawa majątkowe są umowami o podwójnym skutku. Na skutek jej zawarcia twórca staje się zobowiązany do przeniesienia autorskich praw majątkowych do wskazanego utworu na podanych polach eksploatacji. Skutek rozporządzający powstaje zaś wtedy gdy dochodzi do przyjęcia utworu przez drugą stronę umowy.

Czym jest owo przyjęcie? Jest to oświadczenie woli, wyrażone w dowolnej formie, z którego wynika, że akceptujemy utwór tak co do formy jak i treści i nie wnosimy do niego żadnych zastrzeżeń. Jednym słowem uznajemy, że twórca należycie wykonał swoją część umowy. Często nie dochodzi do uzewnętrznienia takiego oświadczenia woli, dlatego też przyjmuje się w myśl przepisów że gdy w terminie 6 miesięcy taka osoba nie zawiadomi twórcy o przyjęciu utworu, to domniemywa się, że przyjął on utwór bez zastrzeżeń. To jest zasada uniwersalna.

Warto jednak pamiętać o tym, że strony umowy mogą inaczej określić moment powstania skutku rozporządzającego takiej umowy, z tym jednak zastrzeżeniem że najwcześniej może do tego dojść w momencie stworzenia utworu. Prawa autorskie do utworu jeszcze nieistniejącego nie powstają. Nie mogą być zatem przedmiotem umowy o przeniesienie praw autorskich.

Ponadto, do takich umów mają zastosowanie ogólne reguły dotyczące umów prawnoautorskich. Pamiętamy zatem o formie pisemnej, odpowiednim określeniu pól eksploatacji, zakazie przenoszenia praw na polach eksploatacji nieznanych w momencie zawierania umowy. Bardzo ważną kwestią jest również właściwe określenie przedmiotu umowy, tj. utworu objętego umową. Słusznie wskazuje Tomasz Targosz (polecam umowy przenoszące autorskie prawa majątkowe), iz podstawowy wymóg jaki powinien być spełniony w przypadku tego typu umów to jednoznaczność określenia utworu.

Mam nadzieję, że ta garść najistotniejszych według mnie informacji ułatwi Ci w przyszłości odpowiednie zabezpieczenie Twoich praw związanych z prawami autorskimi.

Do napisania 🙂

Photo Credit: David Gaz via Compfight cc

6515808491_ffd81d3caa-300x199Często jest tak, że zanim dojdzie do zawarcia umowy przenoszącej autorskie prawa majątkowe na warunkach satysfakcjonujących obie strony kontraktu musimy odrobinę „ponegocjować„.

Myślę, że temat jest dość ciekawy – zapewne zastanawiałeś się choćby raz na jakiś czas co wolno na tym etapie a czego nie, jakie informacje można zatrzymać dla siebie by zbudować swoją pozycję negocjacyjną a jakich nie. Jasnym przecież jest, że zbywca chciałby uzyskać jak najwyższe wynagrodzenie, jak najmniejszy zakres przeniesienia praw oraz zachować w miarę możliwości duży wpływ na kształt utworu (a najlepiej gdyby prawa autorskie w ogóle nie były „zablokowane”), nabywca zaś chce dokładnie odwrotnie tego co zbywca. Po prostu biznes.

Jeżeli myślałeś o tym, to dzisiejszy wpis jest dla Ciebie 🙂

Przede wszystkim zacznę od pierwszej i podstawowej kwestii, na etapie przedkontraktowym strony nie mają pełnej swobody działania. Nie możemy zachowywać się nieuczciwie. Co mam na myśli ?

Po pierwsze – zachowaniem nieuczciwym będzie prowadzenie negocjacji bez zamiaru zawarcia umowy. Chodzi jednak o sytuację w której jedna ze stron od początku nie ma zamiaru zawarcia umowy. Czym innym jest przecież rezygnacja z jej zawarcia w toku negocjacji ze względu chociażby na fiasko tych negocjacji w zakresie pewnych elementów umowy. Czy takie sytuacje (prowadzenie negocjacji bez zamiaru zawarcia umowy) w ogóle się zdarzają ? Oczywiście i są dość niebezpieczne dla drugiej strony, która traci czas, czasami pieniądze. Jaki jest cel takich działań ? Różnie to wygląda, być może kiedyś Ci o tym napiszę, pomysłowość ludzka jednak nie zna tutaj (i nie tylko tutaj) granic. Uważam, ze w ramach tej okoliczności należy wymienić jeszcze  – bezpodstawne i nagłe zerwanie negocjacji. Mam tu jednak na myśli, sytuację w której strony uzgodniły już w zasadzie wszystkie szczegóły tak, że druga strona uważała, że zawarcie umowy jawi się jako pewne. Wbrew większości poglądów uważam jednak, że tą okoliczność winno się oceniać w zasadzie łącznie z prowadzeniem negocjacji bez zamiaru zawarcia umowy, co więcej będzie to raczej kwalifikowana postać tego postępowania. Oczywiście dowodowo jest to dość trudno do wykazania.

Po drugie – zachowaniem nieuczciwym w ww. rozumieniu będą również dwie sytuacje:

a) wprowadzenie potencjalnego kontrahenta w błąd poprzez przekazanie mu błędnych danych co do przedmiotu negocjacji, które to dane są istotne dla niego jeżeli chodzi o ich wpływ na podjęcie decyzji o zawarciu z Tobą umowy, a nadto

b) zaniechanie przekazania określonych informacji – i to w sytuacji gdy nie pada w tym zakresie pytanie z drugiej strony, informacja ta zaś jest istotna dla Twojego kontrahenta, a Ty swoim zachowaniem wywołałeś już u niego odczucie, że -ujmując sprawę kolokwialnie – wszystko jest ok i nie ma się czym martwić.

Ok, w powyżej opisanych przypadkach jeżeli zachowasz się w taki a nie inny sposób, to o ile trafisz na zdeterminowanego niedoszłego kontrahenta to mogą się zacząć problemy.

O tym jednak napiszę Ci w kolejnym wpisie. Mam nadzieję, że to co napisałem dziś Ci wystarczy i nie będziesz zmuszony sięgać po wiedzę płynącą z kolejnego wpisu. Ale jak wiadomo, różne rzeczy się zdarzają i trzeba wiedzieć jak zareagować, tak więc…..do napisania wkrótce 🙂

Photo Credit: U.S. Embassy Tel Aviv via Compfight cc

Sądy własności intelektualnej ?

Robert Ratajczak26 maja 20134 komentarze

102792851_efcc6c2bd1-196x300Witaj po dłuższej przerwie 🙂

Nie wiem czy kiedyś się z Tobą tym dzieliłem ale w kręgu moich zainteresowań leżą m.in. tematy nowych technologii. Dlatego też od dłuższego czasu łapię się na refleksji, że to co jest dookoła nas zmienia się niezwykle szybko, w pewnych dziedzinach trudno jest za tym nadążyć. Z pewnością za zmieniającą się rzeczywistością nie nadąża już prawo. 

Dlatego też tak ważnym jest by coraz większa grupa prawników, tj. tak adwokaci, radcowie prawni jak i prokuratorzy oraz temida dążyli do specjalizacji, im węższej tym lepiej. Bo to daje względnie duże prawdopodobieństwo, że tacy ludzie – na tyle na ile to możliwe – rozumiejąc zachodzące zmiany będą potrafili rozwiązać problemy, z którymi przyjdzie im się zmierzyć.

Dlatego też należy cieszyć się z inicjatyw takich jak majowa inicjatywa Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w której postuluje się kolejny raz o utworzenie tzw. „sądów własności intelektualnej„.

Więcej na ten temat możesz przeczytać >tutaj<

Photo Credit: Scott* via Compfight cc

Prawa autorskie a znaki towarowe.

Robert Ratajczak08 kwietnia 20136 komentarzy

Witaj po dłuższej przerwie.

Wracając dzisiaj z kancelarii myślałem co by dzisiaj Ci napisać na blogu. Myślałem, myślałem i wymyśliłem 🙂

Nie ukrywam, że zawsze interesowała mnie ochrona znaków towarowych. Temat jest niewątpliwie ciekawy, a poza tym, jak się okazuje, obie dziedziny często się przenikają.

Jak się bowiem okazuje, dość często przy okazji rejestracji znaku towarowego dochodzi do naruszenia autorskich praw osobistych lub majątkowych osób trzecich i to mimo faktu, iż nowość w rozumieniu prawa patentowego nie zawsze idzie w parze z przesłanką indywidualności w rozumieniu PrAut. Zdarzają się jednak sytuacje, że znak na który pragniemy uzyskać prawo ochronne jest jednocześnie utworem w rozumieniu PrAut. Bardzo często osoby występujące do UP o tym zapominają. I zaczynają się problemy…

Kiedy może dojść do takich sytuacji ?

Składnie i rzeczowo wytłuszczono takie sytuacje w Granicach prawa autorskiego pod red. M.Kępińskiego. Spójrzmy :

  • słowa i ich kombinacje (slogany, hasła reklamowe),
  • znaki graficzne (np. logotypy),
  • obrazki, modele, dzieła plastyczne),
  • wzornictwo przemysłowe (kształty, opakowania, wzornictwo użytkowe),
  • dzieła muzyczne (tak, tak 🙂 )

W tych sytuacjach powinna zapalić się ostrzegawcza lampka, czy aby nie ma konfliktu z PrAut osób trzecich. Szkoda byłoby inwestować przez dłuższy czas w budowanie Twojej marki na rynku, oswajanie z nią klientów, by potem okazało się, że cały pomysł był chybiony i nie dość że stracimy ochronę, to jeszcze będziemy „na minusie” w związku z roszczeniami osoby uprawnionej z PrAut.

W powyższych przykładach często dochodzi do przenikania PrAut z „prawem patentowym”.

Jak wyglądają natomiast różnice?

Co daje nam PrAut a co prawo ochronne ze znaku ? Jak wyglądają uprawnienia płynące z faktu, iż nasza twórczość jest utworem w rozumieniu PrAut a jak w przypadku rejestracji znaku towarowego ?

PrAut dają nam ekonomiczną wyłączność używania i eksploatacji utworu (plus oczywiście uprawnienia osobiste) na nieograniczonym polu codzienności. Prawo ochronne na znak jest o wiele węższe. Tutaj mamy prawo wyłączności używania znaku w obrocie gospodarczym dla towarów lub usług objętych rejestracją (pola). To po pierwsze.

Ponadto majątkowe prawa autorskie „trwają” 70 lat. Prawo ochronne z rejestracji „żyje” tylko lat 10 (oczywiście może być przedłużane na dalsze 10-letnie okresy…odpłatnie).

Jakbym miał Ci obrazowo przedstawić z czym kojarzą się prawa autorskie a z czym prawo ochronne na znak towarowy, to powiedziałbym, że..PrAut to absolutna ekonomiczna wyłączność z tytułu Twojej (lub osób trzecich gdy jesteś osobą uprawnioną z tytułu praw majątkowych) radosnej twórczości bez ograniczeń do konkretnych dziedzin życia, zaś prawo ochronne to związanie z działalnością gospodarczą, z produktami, usługami, eksportem, importem.

Ciekawym tematem jest również kwestia zawierania umów z autorami znaków towarowych zgłaszanych do rejestracji. Napiszę Ci jak taką umowę sporządzić, na co zwrócić uwagę, a co jest nieistotne a często powielane.

Jeśli chciałbyś dowiedzieć się czegoś więcej nt. znaków towarowych to zapraszam na ciekawy blog Mikołaja Lecha. Link znajdziesz >tutaj<

Tymczasem, do napisania 🙂

Photo Credit: Martin Gommel via Compfight cc

3543712540_3a8ba3d14f-300x199Witaj,

Dziś krótko.

Miło mi przekazać, iż otrzymałem właśnie z MKiDN zaproszenie do konsultacji społecznych ws. praktycznych aspektów stosowania dyrektywy 2004/48/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 29 kwietnia 2004 roku w sprawie egzekwowania praw własności intelektualnej.

W wolnej chwili zamieszczę na blogu moje uwagi do przesłanego formularza.

Miłej weekendu !

Photo Credit: timtom.ch via Compfight cc