Robert Ratajczak

adwokat

Adwokat specjalizujący się w zagadnieniach własności intelektualnej, ze szczególnym uwzględnieniem praw autorskich oraz międzynarodowej ochrony własności intelektualnej.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

258931782_2405cbac2d-300x199Nie tak całkiem dawno analizowałem proponowane przez FB zmiany w zakresie praw autorskich dotyczące materiałów zamieszczanych przez nas w najpopularniejszym serwisie społecznościowym. Lamenty, alarmy i fenomen ?łańcuszkowania? okazały się nieuzasadnione. Co więcej, dowodzą tego, iż najzwyczajniej w świecie większość z użytkowników FB nie zna (najprawdopodobniej nigdy nie czytała) regulaminu.

Dopiero co powyższa sprawa i larum w związku z nią podniesione ucichły, a już pojawiają się podobne sygnały, tym razem dotyczące serwisu Instagram.

Znowu mamy projektowaną zmianę regulaminu (wchodzi w życie dnia 19 stycznia 2013 roku) oraz polityki prywatności i znowu gra idzie (ponoć) o prawa autorskie do naszych materiałów (w przypadku Instagramu mowa o fotografii). Ciśnie się na usta: ręce precz od moich zdjęć !?

Po kolei.

Co mówi na ten temat regulamin w nowym brzmieniu ?

Z treści pkt 1 części pt. 'Prawa’ wynika, iż podobnie jak w przypadku FB Instagram nie rości sobie ? w związku z użytkowaniem przez nas jego serwisu – praw własności do naszych materiałów.

W zamian jednak za możliwość korzystania z serwisu dochodzi do zawarcia licencji niewyłącznej, z prawem do jej przenoszenia i udzielania sublicencji, wszystko to o zasięgu globalnym (?worldwide?). O różnicach pomiędzy licencjami a umowami przenoszącymi autorskie prawa majątkowe pisałem >tutaj< oraz >tutaj<.

W tym miejscu warto poświęcić chwilę na dwie cechy owej licencji, które zostały wyraźnie wskazane w regulaminie.

Pierwsza z nich (?fully paid?) wskazuje na bliżej nieokreśloną formę całkowitej odpłatności za udzielenie ww. licencji. O tym będzie jeszcze w 2 części wpisu.

Druga natomiast (?royalty-free?) oznacza dość liberalne podejście do tego co wolno stronie, która nabywa prawo do korzystania z treści objętych licencją. Zasadniczo w krajach anglosaskich używano kontraktów typu ?Right Management?. Kontrakt ten określać musiał dokładnie jak podmiot uprawniony z licencji może korzystać z treści objętych licencją, od tego też uzależnione było wynagrodzenie dla drugiej strony kontraktu. Rozwój internetu spowodował jednak odejście od tego typu restrykcyjnych ram umownych i dryf w kierunku umów typu royalty-free.  Sam termin ?royalty? oznacza tantiemy należne podmiotom uprawnionym do treści objętych licencją. Kontrakty ?royalty-free? polegają zatem na tym, iż zawierając licencję licencjonobiorca płaci jednorazowo licencjonodawcy za możliwość korzystania z określonych materiałów, nie płaci natomiast tantiem w toku korzystania z licencji. Płacimy zatem raz i potem hulaj dusza 🙂

Bardzo często również tego typu licencje uprawniają do szerokiego modyfikowania licencjonowanych treści, ograniczając lub nawet umownie wyłączając np. uprawnienie do integralności autora.

Z treści pkt 1 tej części regulaminu wynika, że czegoś więcej nt. doprecyzowania zasad na jakich oparta jest licencja, której udzielamy Instagramowi (ciekawe czy to się odmienia ?) dowiemy się z polityki prywatności sekcja 3-5. O tym w kolejnym wpisie, jak również zwrócę Tobie uwagę na kilka innych 'ciekawych’ kwestii na które warto zwrócić uwagę korzystając świadomie z Instagramu.

Póki co, do napisania.

Zdjęcie powyżej autorstwa ThomasThomas.

Święta Bożego Narodzenia

Robert Ratajczak24 grudnia 20122 komentarze

4203973979_b49a4febf9-199x300Witam Ciebie tego szczególnego (dla wielu) dnia.

Cóż, nie jest dla nikogo tajemnicą, że nie jestem najlepszy w składaniu życzeń 🙂

Mimo tego, z okazji rozpoczętych już Świąt chciałbym Tobie życzyć wszystkiego najlepszego, zdrowych i wesołych Świąt oraz byś ten czas spędził w gronie najbliższych Tobie osób.

Grafika powyżej autorstwa 27147

 

prezent od MKiDN

Robert Ratajczak19 grudnia 201213 komentarzy

No no.

Muszę przyznać, że nie spodziewałem się takiego prezentu na Święta.

Dziś (wedle moich informacji) MKiDN uruchomiło stronę poświęconą tematyce praw autorskich i nie tylko.

Szybkie spojrzenie na zawartość strony rozgrzewa moje serce 🙂

Oby to była zapowiedź poziomu, który będzie utrzymywany w przyszłości.

Gorąco polecam odwiedziny !

edit: z nieznanych mi powodów niektórzy mają problemy z dotarciem do linkowanej strony. NA wszelkie wypadek zatem podaję adres: http://www.prawoautorskie.gov.pl.

Zdjęcie powyżej autorstwa ToniVC

 

4144895308_ea78273463-300x199Witaj,

Dzisiaj chciałbym zwrócić Twoją uwagę na ciekawy artykuł, który pojawił się w dzisiejszej Rzeczpospolitej.

Dr Damian Flisak opisuje prace nad próbą zabezpieczenia interesów wydawców przed wykorzystywaniem ich materiałów przez podmioty trzecie. Głównie chodzi w tym wypadku o wojnę na linii wydawcy – przeglądarki internetowe i tzw. snippets.

Jak widać, trwa walka o wykrojenie jak największego kawałka tortu pomiędzy wydawcami a firmami stojącymi za głównymi graczami na rynku wyszukiwarek (choć nie tylko). Ciekawe jak daleko posuną się wydawcy tym bardziej, że również w ich interesie (co słusznie zauważa autor artykułu) jest używanie ich materiałów w tym biznesie.

Temat ciekawy, wygląda na to, że rozwojowy więc polecam lekturę.

Tytułowa grafika autorstwa Stefan’a

Zamiast szykować się do snu analizuję regulamin FB…dobrze, że żona już śpi 🙂

Niniejszy wpis jest odpowiedzią na prośby oceny projektowanych zmian, które niebawem wejdą w życie na FB.

Według ostatnich doniesień, Facebook ma już przeszło miliard użytkowników (raczej należałoby napisać kont), sam jestem jednym z nich. Dużo. Niewątpliwie stopień rozwoju tej sieci jest znakiem naszych czasów.

Jak FB dba o nasze prawa autorskie?

Raz na jakiś czas przy okazji zmian w regulaminach FB podnosi się larum na ten temat. Podobnie jest i tym razem.

Całkiem niedawno w ramach FB zaczęły krążyć (udostępniane przez kolejnych użytkowników) tzw. łańcuszki. Najogólniej rzecz ujmując, polegają one na oświadczeniu, iż wszelkie materiały zamieszczane na FB (w tym dane personalne sic!) w ramach danego konta stanowią przedmiot praw autorskich i są własnością właściciela konta, zaś do komercyjnego wykorzystywania tych treści wymagana jest pisemna zgoda właściciela danego konta. Nadto w ?łańcuszku? z którym się zetknąłem jest wyjaśnienie jakoby brak umieszczenia tego oświadczenia powoduje dorozumianą zgodę na wykorzystywanie ww. materiałów i treści przez FB. Sugeruje się nadto, iż brak umieszczenie tego oświadczenia powoduje brak ochrony prawnoautorskiej. Nie odnoszę się już tutaj do celowania w owych łańcuszkach w agentów, studentów i innych tego typu przypadków. Nie popadajmy w absurd 🙂

Zanim ustosunkuję się do powyższego ?łańcuszka?, chciałbym zacząć od początku. Co mówią na temat praw autorskich podstawowe akty prawne FB ?

Wszystko co najważniejsze znajduje się w regulaminie.

Już na samym początku jest mowa o prawach własności intelektualnej, w tym prawach autorskich. Zgodnie z rozdziałem 2 użytkownik jest właścicielem wszystkich treści publikowanych w serwisie FB (pamiętajmy, że nie wszystkie treści i materiały publikowane na FB są utworem w rozumieniu PrAut). Zgodnie z punktem 1 tego rozdziału użytkownik przyznaje FB niewyłączną, zbywalną, bezpłatną, światową licencję do wykorzystywania treści objętych prawem własności intelektualnej w ramach sieci FB lub w związku z nią. Gwoli wyjaśnienia, licencja nie jest przeniesieniem własności, lecz umową zezwalającą na korzystanie z materiałów nią objętych.

Punkt 1 tego rozdziału wprowadza ? mim zdaniem ? użytkowników w błąd. Literalnie, zakres uzyskanych przez FB uprawnień zależeć ma od naszych ustawień prywatności i ustawień aplikacji. Może się zatem wydawać, że mamy wpływ na zakres licencji. Niestety, ustawienia te (nawet niestandardowe) wpływają jedynie na moment wygaśnięcia licencji udzielonej automatycznie FB-kowi. Licencja ta bowiem wygasa wraz z usunięciem treści objętych licencją lub usunięciem konta, o ile jednak nie zostały one udostępnione innym osobom, które ich nie usunęły. Zapis regulujący zatem kwestię wygaśnięcia licencji jest w zasadzie martwy. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić użytkownika, który zamieszcza na FB treści objęte PrAut, które to treści nie zostały nikomu udostępnione. Sprytnie. Licencja jest zatem faktycznie nieodwołalna.

Ciekawe są również postanowienia dotyczące wykorzystywania naszego imienia, nazwiska i zdjęcia profilowego reklamodawcom. Na ten temat mówi rozdział 10 regulaminu. Wpis jest dość blankietowy, stanowi bowiem że każdy użytkownik sam w ustawieniach prywatności reguluje sposób wykorzystania powyższych danych przez reklamodawców. Co mówią na ten temat ustawienia prywatności ? Krótko i rzeczowo: na obecną chwilę FB nie zezwala reklamodawcom na wykorzystywanie przez nich ww. danych użytkowników FB. Zapis regulaminu jest zatem furtką na przyszłość.

Specjalnie na potrzeby niniejszego wpisu ?odkopałem? maila od FB informującego o proponowanych zmianach dotyczących zasad wykorzystywania danych i oświadczenia dotyczącego praw i obowiązków. W mailu znajduje się aktywny link, po kliknięciu w który mamy dostęp do draftu zmienionego regulaminu z zaznaczonymi zmianami.

Co się okazuje?

Cóż, nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz wychodzi na to, że nie lubimy czytać i sprawdzać przesyłanych nam informacji. Zasady dotyczące ?nabywania? praw autorskich użytkowników przez FB nie uległy zmianie. Co więcej, żadne zasady dotyczące w jakimkolwiek stopniu praw autorskich (jak również prawa do wizerunku i wykorzystywania go w reklamach) nie uległy zmianie.

Przejdźmy zatem do oceny ?łańcuszka? o którym pisałem na wstępie.

Po pierwsze, nie każde treści zamieszczane na FB są utworem w rozumieniu PrAut i tym samym podlegają ochronie prawnoautorskiej.

Po drugie, brak jest jakiegokolwiek związku między tzw. notą copyright (oświadczeniem, iż materiał jest chroniony prawem autorskim) a ochroną prawnoautorską. Owszem, czasami warto zamieścić taką notę, pełni bowiem ona rolę ?uświadamiającą?, niemniej jednak nie w przypadku kontaktów na linii użytkownik FB ? FB, z oczywistych zresztą powodów. Tym samym publikowanie owych ?łańcuszków? przez użytkowników FB jest bezskuteczne i jest najzwyczajniej stratą czasu.

Po trzecie, o ile nie mamy do czynienia z wyjątkami typu dozwolony użytek prywatny (o którym trudno mówić w ww. relacji), prawo cytatu itp., o tyle zawsze wymagana jest zgoda na wykorzystywanie naszej twórczości.

Po czwarte, i finalnie, ta zgoda została przez każdego z nas już wyrażona. Niestety, z momentem zarejestrowania konta na FB, akceptujemy postanowienia regulaminu, zgodnie zaś z rozdziałem 2 punkt 1 udzielamy FB licencji o której pisałem na wstępie. FB zatem może nieodpłatnie, w ramach sieci lub w związku z nią korzystać z efektów naszej twórczości, zamieszczonych na FB. Pamiętajmy jednak, że wbrew temu co się pisze, nie tracimy praw autorskich do efektów naszej pracy. Nie dochodzi zatem do przeniesienia autorskich praw majątkowych.

Oczywiście regulamin FB pozostawia pole do analiz i dyskusji.

Moje wątpliwości budzi choćby faktyczna nieodwołalność licencji, fakt braku wskazania pól eksploatacji licencji czy też skuteczność określenia właściwego sądu do rozstrzygania wszelkich sporów z FB (przypominam, że tym jest sąd stanu Santa Clara w Kalifornii w USA), ale to już wykracza poza niniejszy artykuł.

Tylko tyle i aż tyle musicie wiedzieć na temat praw autorskich na FB.

Zapewniam, szkoda życia na ?łańcuszkowanie? 🙂

Niech zdjęcie autorstwa cesarastudillo będzie wystarczającym komentarzem dla wszelkiej maści „łańcuszków” pojawiających się w przyszłości.