Robert Ratajczak

adwokat

Adwokat specjalizujący się w zagadnieniach własności intelektualnej, ze szczególnym uwzględnieniem praw autorskich oraz międzynarodowej ochrony własności intelektualnej.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

5253680859_9d1105e8ae-300x210Faktem niezaprzeczalnym jest rosnąca świadomość prawna społeczeństwa. A skoro tak, to czas najwyższy kontynuować temat dochodzenia w sądzie roszczeń z tytułu naruszenia praw autorskich 🙂

Tematem dzisiejszego wpisu będzie kwestia podstawowa i sprawiająca bardzo często dużo trudności – jak określić wysokość dochodzonej kwoty pieniężnej ? Temat bardzo istotny z procesowego punktu widzenia, gdyż to na stronie inicjującej proces ciąży obowiązek określenia wartości roszczenia, sąd tego za Ciebie robić nie będzie.

Pytanie to pojawia się w średnio co drugim przypadku z którym mam do czynienia. Klienci pytają się czy są jakieś widełki, ustawy, tabele które mówią ile im się „należy” w przypadku stwierdzonego naruszenia prawa autorskich.

Odpowiedź brzmi: nie. I tu zaczyna się zabawa 🙂

Rozpatrując kwestie roszczeń o charakterze pieniężnym, mamy de facto do czynienia z dwojakiego rodzaju roszczeniami:

a) odszkodowaniem (naruszenie autorskich praw majątkowych) bądź na zasadach ogólnych bądź też w formie zryczałtowanej oraz

b) zadośćuczynienie (naruszenie autorskich praw osobistych).

Na potrzeby tego wpisu pomijam kwestię roszczenia o zwrot utraconych korzyści.

Na czym więc polega trudność w określeniu odpowiedniej kwoty tak w przypadku odszkodowania jak i zadośćuczynienia ? Na tym, że nasz kochany ustawodawca pisząc o wysokości roszczenia użył zwrotów nieostrych. W przypadku zadośćuczynienia jest to odpowiednia suma , w przypadku odszkodowania dochodzonego na zasadach ogólnych ustawodawca w żaden sposób jej nie określił, zaś w przypadku odszkodowania zryczałtowanego użył sformułowania stosownego wynagrodzenia.

Dziś ograniczę się do wskazania jak określić odpowiednią sumę w przypadku dochodzenia zadośćuczynienia z tytułu naruszenia autorskich praw osobistych. Temat określenia wartości odszkodowania (w obu wariantach) zajmę się następnym razem.

Ok, mamy więc sytuację w której doszło do naruszenia Twoich autorskich praw osobistych, zidentyfikowałeś osobę która tego dokonała, ustaliłeś właściwy sąd, masz już wyliczoną opłatę, zabezpieczyłeś materiał dowodowy (dobrze – znaczy że czytałeś mojego bloga 🙂 ) i piszesz pozew…..pada w tym miejscu zasadnicze pytanie ile w ogóle możesz żądać ? Teoretycznie jest ciekawie, gdyż nie ma górnego pułapu :). Ale nie, nie jest aż tak dobrze. Określając wysokość zadośćuczynienia w pozwie (Ty), zaś sąd czyniąc to na etapie wydawania orzeczenia, należy mieć na uwadze, że zadośćuczynienie musi być sumą odpowiednią. Ustalając tą wartość należy pamiętać, że zadośćuczynienie jest przyznawane za tzw. krzywdę, czyli ogólnie rzecz ujmując szkodę niemajątkową. Z doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że przy ocenie wysokości zadośćuczynienia bierze się pod uwagę następujące kwestie:

a) rozmiar krzywdy,

b) intensywność krzywdy,

c) stopień negatywnych konsekwencji dla powoda wynikających z dokonanego naruszenia,

d) stopień zawinienia pozwanego,

e) sytuacja majątkowa pozwanego (ale tu jedynie posiłkowo).

Tak więc jak widzisz, wysokość zadośćuczynienia musi wynikać z w/w okoliczności. Inaczej będzie bowiem wyglądał proces powoda, u którego doszło do przywłaszczenia autorstwa poprzez skopiowanie jego utworu z jego strony www i umieszczenie jej na stronie internetowej pozwanego z notą copyright na dole, gdzie oba podmioty są drobnymi przedsiębiorcami, inaczej zaś będzie wyglądała sytuacja np. współtwórców działających w formie agencji reklamowej, której konkurencja wykradła ich materiały i w ten sposób „ukradła” im masę klientów i „wygrała” kampanię reklamową dla bardzo dużego podmiotu.

Wszystko, jak widzisz, sprowadza się do analizy konkretnego przypadku, z uwzględnieniem ww. kryteriów którymi kierują się sądy przy zasądzaniu odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia.

Oczywiście, każdy prawnik zajmujący się tematyką praw autorskich, ma swoje „widełki” które stosuje i które mu się sprawdzają, ale to już jest……..nasze know-how 🙂

Photo Credit: Stéfan via Compfight cc

Święta Wielkanocne

Robert Ratajczak18 kwietnia 2014Komentarze (0)

8575915896_5ab796b496-300x199Witaj,

z okazji zbliżających się Świąt, życzę Ci byś ten czas spędził z rodziną, w spokoju i zdrowiu.

To dobry moment by odciąć się od dnia codziennego i przypomnieć sobie co w życiu jest najważniejsze.

Photo Credit: PetitPlat – Stephanie Kilgast via Compfight cc

Precedens ? Jak to jest z tym radiem ?

Robert Ratajczak14 kwietnia 20143 komentarze

No i gruchnęła dziś wiadomość dnia:

2370811833_8727d8ebfeZAIKS przegrał z fryzjerem ! Od teraz można już słuchać radia w miejscach takich jak zakłady fryzjerskie bez konieczności opłat licencyjnych…

Zalecam wszystkim spokój i zapraszam do lektury: >tutaj<

(swoją drogą pomysł z zatyczkami i podpisywaniem oświadczeń jest ciekawy…może nie pod kątem procesowym gdyż łatwy do zbicia, ale jednak…)

Mimo nadziei wiązanych z tym wyrokiem, mam bardzo duże wątpliwości czy to aby nie jest tylko swego rodzaju ciekawostka, która nie utrzyma się w toku kontroli instancyjnej. Należy pamiętać, że pozwany w niniejszej sprawie mógł jeszcze odpowiadać karnie…

Jeszcze jedno, pewnie już o tym wiesz, nasz system prawny nie opiera się na precedensach. Tak więc sprawa zmiany linii orzeczniczej nie jest taka prosta. Wszystkie te obawy nie znaczą jednak, iż w mojej opinii dotychczasowy system nie wymagał zmian, owszem wymagał. Mam jednak przeczucie, że zmiany nie zaczną się od tego wyroku.

Jak zawsze, życie pokaże 🙂

Photo Credit: Bernhard Benke via Compfight cc

10307551833_09e80df875Bitcoin.

Temat coraz bardziej popularny. Ostatnio nawet nasz zespół odbył z jednym z klientów kancelarii telekonferencję na ten temat. Ok, ale co to właściwie jest? Jakie jest jego zastosowanie ? No i co to ma wspólnego z prawami autorskimi ?

Po kolei.

Bitcoin jest powszechnie kojarzony jako wirtualna waluta (a jest raczej, w tym zakresie, systemem płatności). Stworzona (ujawniona ) około roku 2008. Jest to odpowiedź na coraz większą kontrolę nas wszystkich, na wymogi podawania wszędzie i zawsze jak największej ilości swoich danych. To tęsknota z anonimowością w internecie. Idea niewątpliwie ciekawa, i zyskująca coraz większe poparcie i stosowana coraz częściej. Założenia są faktycznie ciekawe: brak pośredników, brak lub niskie marże, brak możliwości zwrotów, brak autoryzacji, brak kontroli przez jakąkolwiek firmę, rząd etc. Tak, jeśli w ogóle, kojarzony jest Bitcoin. De facto jest to jednak jedynie wierzchołek góry lodowej.

Przejdźmy zatem do sedna.

Bitcoin to nie tylko pieniądze (system płatności). To również, a może przede wszystkim, protokół wymiany danych. Czym jest taki protokół? To sposób komunikacji. Osoby komunikujące się za pośrednictwem tego protokołu tworzą sieć (de facto) p2p, sieć Bitcoin. Różnica jednak względem innych sieci p2p jest taka, że nie ma serwerów centralnych/trackerów, czy też nawet stron za pomocą których owa sieć działa (casus sieci opartych na wymianie torrentów). To system bezpieczny i de facto niepodważalny. To sposób na przesyłanie cyfrowych treści pomiędzy użytkownikami. Bez pośredników.

Ok, co jest takiego wizjonerskiego w ww. rozwiązaniu ? Pomyśl o cyfrowych usługach z których na co dzień korzystasz. Posłużę się trzema przykładami:

  1. bankowość elektroniczna: ograniczona godzinami sesji (pewnie musiałeś kiedyś wysłać pieniądze na gwałt przez internet w niedzielę), opłaty z przelewy, za prowadzenie rachunku, udostępniasz swoje dane osobowe.
  2. ?chmura?: limity, których przekroczenie jest płatne; powierzanie prywatnych danych podmiotom trzecim, udostępniasz dane pozwalające Cię częściowo zidentyfikować,
  3. dostawcy usług mailowych: limity pojemności skrzynki, limity pojemności poszczególnych wiadomości, udostępniasz dane pozwalające Cię częściowo zidentyfikować.

Przykłady można mnożyć. Pokazują one, że mimo iż o tym nie myślimy, to każda dziedzina naszej cyfrowej aktywności jest ?obarczona? pośrednictwem. Tak jednak, jak się okazuje, wcale nie musi być. Ale o tym napiszę Ci następnym razem. Dowiesz się m.in: czym jest klucz publiczny i prywatny, czym są skróty, adresy, łańcuch bloków, górnicy i wielu innych rzeczy nt. Bitcoina. Dowiesz się również dlaczego o tym temacie w ogóle piszę i jaki ma on związek z prawem autorskim.

Photo Credit: antanacoins via Compfight cc

3572530985_6300dbfd03Witaj,

jakiś czas temu rozpocząłem cykl dotyczący egzekucji wyroków ws. praw autorskich.

Pierwszy wpis możesz znaleźć >tutaj<.

Dzisiejszy wpis dotyczyć będzie kwestii od której zasadniczo powinienem zacząć, tj. do kogo skierować nasz wniosek o egzekucję korzystnego dla nas wyroku.

Przede wszystkim jednak zacznijmy od tego, że podstawą egzekucji jest tytuł wykonawczy. Tytułem wykonawczym jest zaś tytuł egzekucyjny (nasz wyrok) zaopatrzony w klauzulę wykonalności. Po uprawomocnieniu się orzeczenia (lub jego części), składamy zatem do sądu wniosek o nadanie naszemu wyrokowi (lub jego części – tu wskazujemy które punkty) klauzuli wykonalności. Pamiętaj, że gdy masz pełnomocnika to przysługują Ci koszty zastępstwa w postępowaniu o nadanie klauzuli wykonalności. Kokosy to nie są, ale zawsze parę groszy jest.

Chwila (krótsza – niegdyś, lub dłuższa obecnie (tak piję do PGP), i mamy wszystko co niezbędne by znaleźć się o krok bliżej od realizacji przysądzonej Ci sprawiedliwości :). Dysponując zatem tytułem wykonawczym, załączasz go do wniosku egzekucyjnego (oryginał!) i wysyłasz do komornika. No i właśnie, tu jak uczy życie, pojawia się jedna z częstych wątpliwości – do kogo mam ten wniosek wysłać? Który komornik jest właściwy? Czym kierować się przy wyborze ?

Po kolei.

Po pierwsze ogólną zasadą jest że właściwym dla egzekucji jest komornik działający przy sądzie rejonowym właściwym dla miejsca zamieszkania dłużnika. Wyjątki dotyczą egzekucji z nieruchomości (wg. miejsca położenia nieruchomości), ruchomości (wg. miejsca gdzie ruchomość się znajduje).

Po drugie, od pewnego czasu jednak wierzyciel ma możliwość wyboru dowolnego w zasadzie komornika w kraju, z pominięciem ogólnej opisanej wyżej zasady. By tak się stało, musisz wybrać konkretnego komornika i złożyć wraz z wnioskiem oświadczenie o jego wyborze. Jeśli nie skorzystasz z tego uprawnienia, to zastosowanie mają zasady ogólne jw.

Po trzecie, pamiętaj by przy wyborze komornika kierować się rozsądkiem. Praktycznie wybór komornika spoza właściwości ogólnej jest zasadny wtedy gdy wiemy, że dany komornik jest skuteczny, kiedyś już z nim współpracowaliśmy i wiemy na co go stać i czego oczekiwać.  Jest tu również pewien haczyk, otóż z wyborem komornika spoza jego rewiru, najczęściej wiążą się większe wydatki, które – pamiętaj – najczęściej ponosi na wstępie wierzyciel. Dopiero gdy jest z czego egzekwować, to komornik ściąga te koszty od dłużnika. Czasami jednak, uwierz mi, warto z tej opcji skorzystać.

To tyle w temacie wyboru komornika.

Wypada mi jedynie życzyć Ci szybkich, tanich i skutecznych egzekucji 🙂

(o ile takie jeszcze oczywiście istnieją…)

Photo Credit: id-iom via Compfight cc