Robert Ratajczak

adwokat

Adwokat specjalizujący się w zagadnieniach własności intelektualnej, ze szczególnym uwzględnieniem praw autorskich oraz międzynarodowej ochrony własności intelektualnej.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

Czy zastanawiałeś się kiedyś co się dzieje z utworami po wygaśnięciu autorskich praw majątkowych ?

Zasada jest taka, że z utworu takiego można korzystać bez obowiązku uzyskania zgody uprawnionego czy też bez zapłaty stosownego wynagrodzenia.

Każda zasada ma jednak wyjątki. Tak wiem, myślisz pewnie – jak pech to pech 🙂

Nie martw się jednak na zapas, jeżeli nie jesteś producentem lub wydawcą to wciąż możesz korzystać z ww. utworów bez zamartwiania się o uzyskanie zgody lub zapłaty stosownego wynagrodzenia.

Co się jednak dzieje w przypadku producentów i wydawców? Jakie obowiązki na niech ciążą? Czy dotyczą one wszystkich kategorii utworów ?

Spójrzmy:

Kogo opłata dotyczy? Jak już napisałem powyżej, są to wydawcy oraz producenci sprzedający ww. utwory. Pamiętaj, że nie ma definicji wydawcy czy też producenta ! Na potrzeby niniejszego wpisu musisz mi jednak zaufać gdy powiem Ci, że są to osoby/podmioty zajmujące się wytwarzaniem i wprowadzaniem do obrotu egzemplarzy utworów co do których wygasły już prawa majątkowe. Oczywiście mowa tu o działaniach o charakterze i skali gospodarczej tych czynności.

Opłata o której mowa w niniejszym wpisie dotyczy niektórych tylko kategorii utworów niekorzystających już z ochrony. Są to utwory muzyczne, literackie, plastyczne, fotograficzne oraz kartograficzne. Co jest tutaj istotne? Cóż to, że katalog ten nie zawiera żadnego ograniczenia co do daty powstania czy też wydania ww. utworów. Stąd też opłaty winne być pobierane również od utworów literackich sprzed kilkuset nawet lat..(sic!) – wiesz już skąd w temacie mowa jest o Antygonie i Panu Tadeuszu :).

Opłata wiąże się wyłącznie z wydaniami opublikowanymi (zatem i zwielokrotnionymi) na terenie Polski. Słusznie zauważa się zatem, że może to być pokusą do „produkcji” takich wydań poza granicami kraju a dopiero rozpowszechniania „u nas” – tym bardziej, że brak odpowiednika ww. opłaty w prawie UE.

Ile się należy i dla kogo? Tu mamy tzw. widełki, tj. od 5 – 8% wpływów brutto ze sprzedaży egzemplarzy ww. utworów. Aktualnie obowiązujące rozporządzenie Ministra Kultury precyzuje tą wartość na 5%. Beneficjentem jest Fundusz Promocji Twórczości, o którym kiedyś Ci napiszę. Opłata ulega proporcjonalnemu obniżeniu w sytuacji gdy dane wydanie składa się z utworów chronionych i tych których ochrona już wygasła.

Aha, do egzekucji ww stosuje się przepisy ordynacji podatkowej – w zakresie dotyczącym zobowiązań podatkowych :).

Ocena powyższej instytucji zależy od tego po której stronie „barykady” jesteśmy. Producenci i wydawcy będą argumentowali, że brak jakichkolwiek ram czasowych w zakresie obowiązywania opłaty jest nieracjonalny, szczególnie w kontekście wydłużenia ochrony autorskich praw majątkowych do 70 lat, co jest akurat argumentem nietrafnym (wynagrodzenie z tytułu autorskich praw majątkowych jak i opłata dla FPT nie krzyżują się). Z drugiej jednak strony, pamiętajmy o założeniach stojących za wprowadzeniem opłaty, o ile oczywiście środki z tej opłaty trafiają faktycznie na cele dla wspomagania których zostały ustanowione, co pewne wcale nie jest…

 

Witam Ciebie, ostatnio  pisałem na temat projektu dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady dotyczącej utworów osieroconych.

Tym razem  chciałbym opowiedzieć Ci na temat procedury starannego poszukiwania podmiotów uprawnionych do poszczególnych utworów osieroconych objętych zakresem regulacji ww. dyrektywy, ponieważ temat ten wykraczał nieco poza ramy poprzedniego wpisu.

Procedura ta została uregulowana w art. 3 dyrektywy.

Na czym polega staranne poszukiwanie?

Jednym zdaniem na sprawdzeniu informacji w źródłach odpowiednich dla danej kategorii utworów osieroconych. Cóż, ile ludzi (instytucji) tyle pomysłów, stąd zapewne w załączniku nr 1 do dyrektywy wskazano co jest takim odpowiednim źródłem dla poszczególnych kategorii utworów. Rozróżniono takie źródła w przypadku:

  1. opublikowanych książek,
  2. gazet, czasopism, periodyków,
  3. utworów wizualnych,
  4. utworów audiowizualnych i fonogramów.

Warto pamiętać, że źródła wskazane w załączniku nr 1, stanowią katalog minimalny. Źródła te winny być ustalone w każdym państwie członkowskim w porozumieniu z podmiotami i użytkownikami praw autorskich, przy zachowaniu minimalnego katalogu z załącznika nr 1.

Czy staranne poszukiwanie jest konieczne?

Tak, przeprowadzenie ww. procedury jest konieczne dla uznania, iż dany utwór lub fonogram jest utworem osieroconym. Nie działa tutaj żadne domniemanie. Beneficjenci gwarantują, że taka procedura została przez nich przeprowadzona. Gwarancja ta ma podlegać (przynajmniej teoretycznie) weryfikacji poprzez punkt dostępu online, o czym mowa poniżej.

Gdzie szukać ?

Poszukiwania należy prowadzić w państwie członkowskim w którym doszło do pierwszej publikacji lub nadania, lub też w państwie w którym beneficjent za zgodą uprawnionego udostępnił utwór publicznie.

Rejestrowanie poszukiwań

Rozwiązanie wydaje się w teorii świetne. Oto bowiem każde z państw członkowskich ma za zadanie utworzyć tzw. punkt dostępu online. Tam szukalibyśmy informacji na temat: wyniku starannych poszukiwań beneficjentów, korzystania z poszczególnych utworów osieroconych przez beneficjentów, zmian w statusie utworów osieroconych, danych identyfikacyjnych beneficjentów.

Jak zapewnić by z jednej strony dane od beneficjentów i na ich temat trafiały do ww. systemu, a z drugiej strony by system ten zawierał aktualne dane nt. statusu utworów osieroconych ? to już jest zadanie każdego z państw członkowskich. Już się obawiam ile czasu zajmie to u nas…..po EURO pieniędzy najwidoczniej brak :).

Pamiętaj jednak, że komentowana tu procedura dotyczy projektu dyrektywy. Możliwe są jeszcze zmiany w treści dyrektywy, choć uważam, że o ile one nastąpią, to nie obejmą już raczej ww. procedury.

Jakiś czas temu pisałem na blogu na temat zakończonych negocjacji Parlamentu Europejskiego, Rady i Komisji nad projektem dyrektywy ws niektórych dozwolonych możliwości wykorzystywania utworów osieroconych.

Dziś postanowiłem, że podzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami na temat aktualnego brzmienia ww. dyrektywy.

Na wstępie zaznaczyć należy, że kwestia utworów osieroconych (a więc takich utworów co do których nie ma  możliwości – z różnych przyczyn – skontaktowania się z osobą uprawnioną) jest w Polsce uregulowana szczątkowo. Wymienić w tym zakresie można regulacje dotyczące utworów anonimowych, utworów których twórca zmarł a nie można ustalić kręgu jego spadkobierców czy też w końcu w zakresie początku biegu terminu okresów ochronnych.

Dlatego też zajęcie się tematem utworów osieroconych było postulowane od dłuższego czasu.

Najważniejsze wnioski płynące z analizy dyrektywy:

  1. Kto wg projektu może korzystać z utworów osieroconych? Krąg beneficjentów jest wąski, są to: biblioteki publiczne, placówki oświatowe, muzea, archiwa, instytucje dziedzictwa filmowego i muzycznego oraz nadawcy publicznie realizujący misję publiczną.
  2. Co jest utworem osieroconym w rozumieniu dyrektywy? Są to nazwijmy je „utwory papierowe”, utwory filmowe, audiowizualne, fonogramy – które znajdują się w zbiorach beneficjentów dyrektywy, są chronione prawem autorskim, zaś pierwsza publikacja lub nadanie nastąpiło w jednym z państw członkowskich, lub gdy takiego nadania, publikacji nie było gdy zostały upublicznione za zgodą osób uprawnionych.
  3. Brak możliwości skontaktowania się z wszystkimi osobami uprawnionymi do danego utworu, jest tożsamy z uznaniem iż względem uprawnień tych osób (nie odnalezionych) mamy do czynienia z utworem osieroconym.
  4. Beneficjenci mają obowiązek starannego poszukiwania podmiotów uprawnionych. Czynności te powinny być wykonane w państwie w którym doszło do pierwszej publikacji lub nadania utworu.
  5. Ustanowienie zasady wzajemności w uznawaniu utworów osieroconych. Utwór uznany za osierocony w jednym państwie członkowskim, korzysta z tego statusu we wszystkich pozostałych państwach członkowskich.
  6. Prymat prawa osoby uprawnionej do unieważnienia statusu utworu osieroconego w każdej chwili. 
  7. Ograniczony zakres uprawnień beneficjentów względem utworów osieroconych. Podmioty te mogą jedynie (lub aż) : udostępniać, zwielokrotniać, digitalizować, katalogować, chronić i odnawiać taki utwór na zasadach określonych w dyr. 2001/29/WE. Wszystkie te czynności w mogą być wykonywane tylko w ramach realizacji misji publicznej.
  8. Nakaz wskazywania nazwiska znanego autora przez beneficjentów w sytuacji każdorazowego korzystania z utworu.

Jak oceniam powyższe uregulowania? Cóż, widać wyraźnie że skupiono się najpierw na uregulowaniu sytuacji utworów osieroconych wykorzystywanych i tak (często z naruszeniem prawa) przez instytucje tzw. kultury i dziedzictwa narodowego, co mają na uwadze ich misję, jest rozwiązaniem prawidłowym.

Jeśli już taką koncepcję przyjęto, to uważam że można było pokusić się o uregulowanie kwestii postępowania z utworami co do których osoby uprawnione nie są zainteresowane w żadnym stopniu ochroną przysługujących im praw. Niewątpliwie grupa ta jest dość spora, i w odniesieniu do jej dorobku twórczego można było zaniechać chociażby procedury tzw. starannego poszukiwania.

Czy to jest już ostateczny kształt dyrektywy? Tego nie wiadomo, obecnie projekt trafi pod głosowanie Parlamentu Europejskiego a następnie Rady UE.

GNU General Public License jest licencją o największym znaczeniu dla licencji typu open source, jest też najczęściej stosowaną licencją stosowaną ws programów komputerowych. Nie jest tajemnicą, że większość z nas korzysta z oprogramowania typu open source, tym samym z pewnością prędzej niż później będziesz miał do czynienia z licencją GNU GPL.  Dlatego chciałbym byś wiedział z czym masz do czynienia, co wolno a czego nie.

Pamiętaj, że stosunek prawny wynikający z ww. licencji jest złożony.

Pierwszym etapem jest tzw. oferta zawarcia umowy wzorcowej. Do jej zawarcia dochodzi na skutek otrzymania egzemplarza danego oprogramowania. Przeciętny Kowalski kończy na tym etapie.

Drugim etapem jest ewentualna modyfikacja lub też dalsza dystrybucja takiego oprogramowania. Dopiero z tym momentem dochodzi do zawarcia umowy licencyjnej.

Tak więc do czasu zawarcia umowy licencyjnej strony wiąże stosunek prawny (podobny w zasadzie do darowizny) którego warunki są również określone w GNU GPL, w części dotyczącej warunków na jakich możemy dysponować danym oprogramowaniem do czasu zawarcia umowy licencyjnej. Obecnie stosowana jest wersja z dnia 29 czerwca 2007 roku (GPL3).

Pamiętaj, że z momentem naruszenia warunków na jakich udostępniono Ci dane oprogramowanie (niezależnie od tego czy na pierwszym czy na drugim etapie), Twoje uprawnienia do korzystania z takiego dzieła, z chwilą naruszenia ww. warunków, ustają. Jeśli mimo tego wciąż będziesz korzystał z takiego programu komputerowego, naruszasz prawa autorskie twórcy.

Czy twórca może jednostronnie wypowiedzieć ww. umowę ? Niestety, może ze względu na istotne interesy twórcze. Takie oświadczenie twórcy, zwłaszcza w przypadku licencji typu open source, powinno być jednak badane (tj. czy faktycznie utrzymanie danych umów licencyjnych narusza więź twórcy z utworem?, czy takie oświadczenie nie jest nadużyciem prawa?).

Dlatego m.in. postuluje się by licencje typu open source były umowami bezterminowymi, których nie można wypowiadać.

Wnioski? Cóż, idea oprogramowania typu open source jest niewątpliwie świetna i przyczynia się do rozwoju internetu oraz wszelkich aspektów naszego życia. Nie jest jednak tak, że skoro nie musimy płacić za dostęp do tych dobrodziejstw, to jednocześnie mamy niczym nieskrępowane możliwości wykorzystywania takiego oprogramowania.

Ale przecież, skoro „doczytałeś” do tego momentu to już o tym dobrze wiesz 🙂

ACTA jednak nie przejdzie ?

Robert Ratajczak21 czerwca 2012Komentarze (0)

6771072921_0cb6431278_b-220x300Nie ulega wątpliwości, że temat ACTA całkiem jeszcze niedawno rozpalał wyobraźnię internautów.

Myślę, że te kilka miesięcy które upłynęło od „wypłynięcia” tego tematu pozwoliło Ci zająć stanowisko w sprawie ACTA. Gdybyś jednak chciał powrócić do tematu, to polecam wpis na blogu Beaty Marek, która swego czasu w przystępny sposób pisała na ten temat.

Dyskusja ostatnio trochę ucichła, tymczasem właśnie dziś odbyło się głosowanie w Komisji Handlu Międzynarodowego Parlamentu Europejskiego.

Wynik? Według wiadomości można rzecz z pierwszej ręki: 19 głosów przeciw, 12 za.

Przed nami jeszcze głosowanie plenarne w Parlamencie, choć nie jest tajemnicą, że po pierwsze wynik głosowania w Komisji Handlu jest swojego rodzaju wskazówką przed zaplanowaną na lipiec sesją plenarną Parlamentu. Po drugie, przeciwnicy ACTA wciąż mają przewagę w Parlamencie i to do czasu ww. sesji nie ulegnie zmianie.

Jak zatem ostatecznie potoczą się losy ACTA?

Wciąż musimy czekać, choć jej przeciwnicy z pewnością mają jeden krok mniej do zrobienia 🙂