śledczy tu ręki nie przyłoży – ciąg dalszy

Photo Credit: Stella Trasforini Flickr via Compfight cc

Photo Credit: Stella Trasforini Flickr via Compfight cc

Witaj,

w ostatnim wpisie >klik< opisałem Ci zase study mojego klienta, który na pewnym etapie swojej działalności zaczął składać do prokuratury wnioski o ściganie użytkowników kradnących jego treści w internecie.

Tak jak już pisałem, każde zawiadomienie zawierało:

a) dokładny opis przedmiotu działalności klienta,

b) udokumentowane nabycie autorskich praw majątkowych, jak również prawa do domen na których funkcjonują strony klienta,

c) opis kiedy, gdzie, jak klient trafił na trop osób naruszających jego prawa,

d) notarialne zabezpieczenie odtworzeń strony(stron) które dokumentują alternatywne kanały dystrybucji filmów mojego klienta przez tychże osobników,

e) wywód nt istoty autorskich praw majątkowych oraz ich prawnokarnej ochrony.

Uwierz mi, nie było się do czego przyczepić.

Mimo tego, dochodziło do takich sytuacji jak choćby w sprawie, nazwijmy ją, włoskiej.

Otóż, klient mój uzyskał informację, nt. sprzedaży we włoszech, stacjonarnie, w jednym z większych miast, pirackich kopii  jego filmów. Włochy, Unia Europejska, blisko, więc klient mój po konsultacji poleciał na miejsce w celu dokonania tzw. kontrolowanego zakupu. Zjawił się więc na miejscu, wyposażony w profesjonalny sprzęt (kamera w okularach), w towarzystwie świadków, i przejrzał całą ofertę owego sklepu. Co ciekawe, nadruki na okładkach zawierały noty copyright klienta, wraz z jego numerem NIP i inf o zakazie kopiowania bez zezwolenia (sic!).

Wybrał parę/kilkanaście płyt i dokonał zakupu. Na nagraniu bardzo dokładnie widać nazwę placówki, twarze sprzedawców, ofertę płyt, w końcu, a jakże, klient dostał paragon a z danymi spółki która jest właścicielem owego przybytku.

Po wyjściu ze sklepu, osoby towarzyszące cały czas filmowały klienta aż do momentu wejścia do hotelu, oraz odtworzenia i przejrzenia wszystkich z zakupionych filmów - na wypadek gdyby ktoś zakwestionował ciągłość materiału.

Wyobraź sobie teraz sytuację w której tak zebrany materiał dowodowy, przekazany wraz z zawiadomieniem, w którym wskazano również kwalifikacje włoskiej ustawy karnej, która w tym przypadku wchodzi w grę i determinuje ściganie takich czynów,  spotyka się z następującą reakcją organów ścigania:

  1. dochodzi do przesłuchania klienta oraz 1 z jego towarzyszy w ww. akcji, a następnie
  2. organ umarza postępowanie ze względu na:
  • brak możliwości przesłuchania bliżej nieokreślonych świadków
  • brak udokumentowania praw autorskich

Szczerze mówiąc, nie chcielibyście widzieć miny klienta gdy się o tym dowiedział...Postępowanie prowadzono w trybie dochodzenia, więc uzasadnienia nie uświadczyliśmy.

W kwestii świadków, nie wiadomo o których świadków chodziło, skoro w aktach sprawy, poza przesłuchaniem ww. osób brak było dowodów jakichkolwiek aktywności organów ścigania...

Co się zaś tyczy zarzutu niekompletności dowodów nabycia autorskich praw majątkowych do utworów objętych ściganiem, to tak jak już Ci pisałem w poprzednim wpisie, ta materia była zawsze dobrze udokumentowana, nawet jednak gdyby organ doszedł do wniosku, że faktycznie coś w tym zakresie nie gra, organ miał obowiazek wezwać nas do uzupełnienia dokumentów w tym zakresie - pamiętaj o tym, to ważna zasada, która często jest ignorowana, a może Ci zagwarantować skuteczne podważenie takiego postanowienia o umorzeniu bądź odmowie wszczęcia dochodzenia/śledztwa.

Napisałem więc zażalenie (pamiętaj o terminie - zażalenie musisz nadać na poczcie w ciągu 7 dni od daty doręczenia Ci postanowienia), zawierając wniosek o uchylenie tegoż postanowienia w trybie autokontroli (zawsze warto próbować gdyż jeśli dojdzie do uwzględnienia takiego zażalenia przez prokuratora to pamiętaj, że "zeruje" Ci się zasada dwóch umorzeń, które potem stawiają Ciebie przed koniecznością wnoszenia subsydiarnego aktu oskarżenia ).

Czy środek zaskarżenia okazał się skuteczny ? Jakie zarzuty podniosłem ? Co działo się dalej ?

Ciąg dalszy niebawem :)

Skomentuj!