Robert Ratajczak

adwokat

Adwokat specjalizujący się w zagadnieniach własności intelektualnej, ze szczególnym uwzględnieniem praw autorskich oraz międzynarodowej ochrony własności intelektualnej.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się
Jakub Różalski | wywiad | prawa autorskie

A Lonely Wolf | Jakub Różalski

Witaj!,

tak jak pisałem Ci ostatnio, obiecałem niebawem wywiad z Jakubem Różalskim, znanym jako mr_werewolf.  Tak więc proszę bardzo, miłej lektury 🙂

Jakub Różalski | wywiad

Witaj Jakub, cieszę się, że udało nam się zorganizować ten wywiad. Nie ukrywam, że od dłuższego czasu obserwuję Twoją twórczość i muszę powiedzieć, że robisz świetną robotę, czy miałeś to coś od samego początku czy też Twoja twórczość ewoluowała do kierunku którym podążasz obecnie?

Witam! Bardzo dziękuję za miłe słowa. Czy miałem „to coś” od początku, no nie wiem, nie sądzę… maluję i rysuję od zawsze, odkąd pamiętam, natomiast oczywiście to jak to dzisiaj wygląda to raczej lata ciężkiej pracy, wytrwałości i poświęceń. No ok, z tym poświęceniem to przesadziłem, malowanie i tworzenie niebanalnych opowieści to moja największa pasja, coś co sprawia mi największą przyjemność i daje najwięcej satysfakcji. Pewnie właśnie dla tego wciąż to robię i jest to mój sposób na życie.

Wielu z nas lubi kontrasty i historie – opisz proszę, co robiłeś w 2010 roku i jak to się ma do Twojego obecnego zajęcia ?

W roku 2010 wciąż pracowałem jako Projektant w największej rodzimej firmie jubilerskiej. Dodatkowo pracowałem jako freelancer i ilustrator przy różnych projektach. Zawodowo od zawsze związany jestem ze sztuką i szeroko-pojętą kreacją, natomiast dopiero kilka lat temu udało mi się osiągnąć taką pozycję i komfort zawodowy, że mogę całkowicie skupić się na własnych, autorskich, projektach i w 100% decydować o tym co i jak chcę robić.

Muszę przyznać, że nigdy prędzej nie widziałem tak unikatowego połączenia, z jednej strony motywy z historii Polski, wiejskie krajobrazy, z drugiej strony bardzo futurystyczne mechy, Skąd i kiedy pojawił się u Ciebie pomysł stworzenia uniwersum 1920+ ?

Jak już wielokrotnie wspominałem w wywiadach, w świecie 1920+ połączyłem po prostu wszystko co mnie zawsze fascynowało i inspirowało. Historię, fantastykę, dzieciństwo spędzone na wsi i w górach, klasyczne malarstwo i ogromne machiny bojowe. Tylko te mechy, czyli te ogromne machiny kroczące w alternatywnym świecie 1920+ nie są futurystyczne. To masywne, powolne, napędzane silnikiem diesla i bardzo zawodne maszyny… przypominają one i są inspirowane pierwszymi czołgami i pociągami pancernymi z czasów Wielkiej Wojny. Uwielbiam dziką przyrodę, wiejskie krajobrazy, otwarte przestrzenie, kontrastowanie tego z agresywną techniką i postępującą cywilizacją.

Czy możesz opowiedzieć skąd wziął się u Ciebie pomysł na stworzenie drugiego uniwersum Wolfpack ?

Uwielbiam wilkołaki i mroczne fantasy. Zawsze chciałem stworzyć jakąś opowieść osadzoną w średniowiecznej Polsce i okolicach, ale z motywami fantasy. Demoniczni Krzyżacy, pogańskie wilkołaki, konflikt dwóch cywilizacji… wszystko to ma podobną genezę jak 1920+. Dzieciństwo spędzone w lasach, Sienkiewicz, fascynacja historią, mitami i ludowymi legendami.

Czy często dostajesz zapytania z zagranicy nt. aspektów historycznych naszego kraju związanych z Twoimi pracami ?

Tak dość często, praktycznie w każdym wywiadzie jestem o to pytany.

W sieci można przeczytać, że pracowałeś przy projekcie Kong: Wyspa Czaszki, czy to prawda i możesz nam przybliżyć czym się zajmowałeś ?

Tak to prawda. Pracowałem we wczesnej fazie pre-produkcyjnej przy tworzeniu wizji artystyczne filmu jako artysta koncepcyjny, bezpośrednio z reżyserem Jordanem Vogt-Robertesem. To była świetna przygoda i ciekawe doświadczenie, ale wolę skupiać się na realizacji własnych projektów i wizji, a nie na wizualizacji wizji innych osób.

Czy finalnie użyto Twojej pracy na potrzeby filmu ? Jak to się odbywało od strony formalnej ?

Generalnie jak wspominałem moja praca polegała głównie na tym by stworzyć podwaliny pod ogólny koncept poszczególnych scen, atmosfery i wizji artystycznej filmu. Kilka moich ilustracji można zobaczyć praktycznie przeniesionych w 1:1 w finalnej wersji filmu.

Czy mógłbym prosić o wskazanie w kilku zdaniach jak to wyglądało od strony formalnej (wykorzystanie Twoich ilustracji) – czy była umowa, czy negocjowałeś ją ?

Tak umowy oczywiście były najczęściej negocjowane, była mi przedstawiana jakaś wstępna propozycja, potem ja nanosiłem swoje poprawki i zmiany i tak do osiągnięcia porozumienia, ale nie był to jakiś specjalnie długi czy skomplikowany proces. Kar umownych nie pamiętam, pewnie gdyby były to bym się wystraszył i nie podpisał 🙂 Oczywiście z tego typu zapisami miałem do czynienia w przypadku pracy nad Skull Island., tam jest to wszystko bardzo restrykcyjne.

Biorąc pod uwagę Twoją twórczość, wydaje się być ona wręcz stworzona dla przemysłu gier i filmu zarówno na małym jak i na dużym ekranie. Czy istotnie jest zainteresowanie tej branży Twoimi pracami ?

Myślę, że bierze się to głównie z tego, że zawsze staram się opowiadać jakieś historie poprzez moje prace i zapraszać widza do mojego własnego świata. To daje mi największą satysfakcję. Tak, mam bardzo dużo propozycji zarówno z branży gier jak i przemysłu filmowego. Obecnie powstaje pierwsza gra komputerowa osadzona i na licencji mojego świata 1920+ – Iron Harvest.

Czy jest zainteresowanie producentów np. gier FPS ?

Sprawa z grą wygląda tak, że podpisałem umowę na wyłączność, jeśli chodzi o gry komputerowe i świat 1920+, z firmą King Art Games. Czyli jeśli nawet jest takie zainteresowanie i są propozycje to nie może się to odbyć bez współudziału producenta Iron Harvest. Oczywiście wysokiej jakości gra FPS to zupełnie inne budżety niż RTS, dla tego postanowiliśmy rozpocząć od gry strategicznej osadzonej w świecie 1920+, jeśli Iron Harvets odniesie światowy sukces, na pewno zczniemy rozmowy na temat FPSa lub innej tego typu gry mogącej skupić się na odkrywaniu świata, eksploracji i opowiadaniu historii.

Jak wiesz ja zajmuje się prawem autorskim, czy możesz nam przybliżyć kiedy pierwszy raz miałeś styczność z prawem autorskim ?

Myślę, że pierwszy raz to na studiach. Potem to już raczej głównie w kwestii umów i licencji.

Kiedy podpisałeś pierwszą umowę autorską w swojej działalności ?

W roku 2014, była to umowa na grę planszową osadzoną w świecie 1920+, czyli Scythe.

Gry Scythe oraz Iron Harvest, Inny świat oraz wydany i dystrybuowany przez Amazona artbook, powiedz jak wyglądały z Twojej strony kwestie związane z Twoimi prawami autorskimi, czy stosowałeś umowy związane z prawami autorskimi, jeśli tak to jak wyglądało to od strony formalnej ?

Zarówno gra Scythe jak i Iron Harvest są osadzone w moim świecie 1920+ i na podstawie umowy licencyjnej. W tym przypadku producent płaci za moją wizję świata, bohaterów i historię, oczywiście również za obrazy i koncepcję, ale głównie chodzi o ogólną wizję artystyczną i historię, nie o jakiś konkretny, pojedynczy obraz, czy zbiór obrazów.

Czy producent płaci za wizję świata, w tym wykorzystanie już istniejącej Twojej twórczości, czy też musiałeś coś stworzyć na potrzeby gry ?

Głównie za wizję świata, historię, itd. To zależy od produktu, ale zazwyczaj również za możliwość wykorzystania istniejących obrazów i koncepcji. Zazwyczaj też tworzę potem kolejne prace na potrzeby danego produktu, ale nie dla tego, że muszę czy zmusza mnie do tego umowa, tylko dla tego, że chcę. Chcę być związany z projektem pod którym się podpisuję.

Jakie są Twoje doświadczenia związane z wydaniem Innych światów ? Chodzi mi o kwestie formalne, doświadczenie we współpracy z wydawcą ?

Doświadczenie mam bardzo dobre. Od początku wszystko było jasno ustalone. Wszystkie opowiadanie są oparte i inspirowane moimi pracami, natomiast nie jest to część żadnego ze światów które tworzę. Są to niezależne wizje autorów opowiadań. Nie chciałem komplikować kwestii praw autorskich i wizji świata. Jest to po prostu zbiór opowiadań na bazie moich obrazów, jednak wszystkie te historie nie są moje (chociaż, niektóre wizję i interpretacje sa bardzo blisko moim własnym ), należą one i zostały stworzone przez poszczególnych pisarzy, to co je łączy to właśnie moja twórczość. Taki był pomysł na tą książkę.

Czy kiedykolwiek zawarłeś umowę na przeniesienie autorskich praw majątkowych ? Jeśli nie, to dlaczego ?

Nie, nie przypominam sobie, jedynie umowy licencyjne?

Czy możesz pokrótce wyjaśnić czytelnikom dlaczego umowy przenoszące nigdy nie wchodziły w grę ?

Ciężko powiedzieć, po prostu nikt mi wcześniej takiej umowy nie proponował.

Jak z Twojego punktu widzenia podchodzi się do kwestii praw autorskich i ogólnie własności intelektualnej poza granicami kraju ?

Myślę, że podchodzą tam do tego, szczególnie w USA, bardzo poważnie. Starają się bardzo by wszystko było klarowne w tym zakresie, szczególnie jeśli chodzi o wizję i sam pomysł. Nie mogę oczywiście powiedzieć, że jestem jakimś ekspertem, podpisałem raptem kilka umów, głównie licencyjnych. Czy te umowy są negocjowalne? Czy sa obszerne? Tak umowy były negocjowane, nie są specjalnei obszerne, ale zależy to też od produktu. Na przykład umowa na grę komputerową jest znacznie bardziej skomplikowana i obszerna niż ta na grę planszową, umowa na książkę była też bardzo prosta.

Jakiego rodzaju licencji udzielasz osobom, które kupują od Ciebie cyfrowe reprodukcje Twoich prac ?

Nie sprzedaję cyfrowych reprodukcji moich prac. Oczywiście dzieje się tak w przypadku gier czy innych „poważniejszych” produktów, ale tam chodzi o licencję i prawa do wykorzystania świata, a za tym idzie wykorzystanie prac osadzonych w danym świecie. Najczęściej jest to „licencja na wyłączność” w danej branży, np. gry komputerowe, gry planszowe, itd.

Czy w związku z otrzymywanymi czasami zleceniami na stworzenie czegoś na zamówienie, podpisujesz w tym zakresie umowy ?

Ostatnie zlecenie dla osób trzecich to była praca nad Skull Island i była to końcówka roku 2014… od tego czasu, szczególnie po ogromnym sukcesie Scythe,  mam to szczęście, że mogę skupić się wyłącznie na moich własnych projektach, nie wykonuję prac na zlecenie.

Dzisiaj niewątpliwie trzeba być w sieci by być zauważonym, by móc pokazywać swoją twórczość i trafiać z nią do jak najszerszego grona odbiorców, to duża szansa i ułatwienie ale też częściowo utrata kontroli nad swoimi zbiorami, czy możesz nam opowiedzieć czy borykasz się z kradzieżą Twoich prac w sieci ?

To prawda. Po prostu akceptuję ten fakt i nie walczę z tym. Wiem, że moje prace są wykorzystywane w wielu miejscach i przez różne osoby a nawet firmy, ale nie widzę sensu by z tym walczyć, tak po prostu jest i będzie. Internet jest ogromny niesie ze sobą wiele dobrego, ale i wiele złego.

Z doświadczenia wiem, że podmioty naruszające prawa autorskie można podzielić na dwie grupy ? użytkownicy indywidualni, przysłowiowy Kowalski oraz biznes, jak to wygląda u Ciebie ?

Tak, były to głównie firmy, które wykorzystywały moje prace w swoich reklamach. Wiem, że kilka razy zajmowały się tym kancelarie prawne moich partnerów biznesowych, ja nie nigdy się tym nie zajmowałem osobiście.

Czy miałeś do czynienia z kopiowaniem swoich prac przez osoby trzecie ?

Wiele razy. Często nawet dostaję bezpośrednio linki gdzie ludzie pokazują obrazy, które są po prostu dość słabą kopią moich prac. Czasami wiszą one gdzieś na ścianach w jakiś klubach w Indiach czy Chinach. Uważam, że to dość zabawne. Często też widzę jak młodzi artyści kopiują moje prace, nie widzę w tym nic złego, raczej jest to powód do dumy.

Czy miałeś jak dotąd takie przypadki żeby podejmować jakieś kroki prawne w sytuacjach gdy wiesz, że doszło do naruszenia Twoich praw?

Tak jak wspominałem ja osobiście nigdy tego nie robiłem, natomiast wiem, że moi partnerzy biznesowi kilka razy podejmowali takie kroki.

Jakie jest Twoje zdanie nt regulacji prawnych związanych z własnością intelektualną w naszym kraju ? Czy nasze przepisy są w tym zakresie uciążliwe gdyż dochodzenie sprawiedliwości w tego typu sprawach jest dość skomplikowane czy też nie, bo np. nie trzeba rejestrować nigdzie swoich praw autorskich ?

Jeśli mam być szczery nigdy o tym nie myślałem. Staram się raczej skupiać na malowaniu i tworzeniu własnych światów i opowieści, kwestie takie jak prawo czy księgowość zostawiam specjalistą. Mnie te tematy przerastają.

Czy spotkałeś się kiedyś z tym, że musisz zarejestrować swoje prawa autorskie na zagranicznym rynku, po to by móc w pełni tam chronić swoje prawa ?

Nie, nigdy. Myślę, że w przypadku tego co robię byłoby to bardzo trudne, praktycznie niemożliwe.

Czy zastanawiałeś się kiedyś nad rejestracją znaku towarowego ?

Tak, ale ostatecznie zrezygnowałem, uznałem że nie jest to tak ważne w kontekście mojej pracy. Nie wykluczam natomiast, że zrobię to w przyszłości.

Czy twoim zdaniem warto zadbać o zabezpieczanie swoich praw autorskich?

Z pewnością, chociaż w przypadku malarstwa nie jest to takie łatwe do zdefiniowania. Dla tego ja skupiam się głównie na zabezpieczeniu ogólnej wizji, historii i pomysłów na światy które tworzę, nie konkretnych prac czy obrazów.

Ostatnio na Twoim profilu na instagramie widać że bywasz w LA. Czy masz jakieś najbliższe plany zawodowe które możesz zdradzić ?

To prawda. Byłem tam na zaproszenie i na rozmowach związanych z produkcją filmową osadzoną w moim świecie 1920+… na razie nie mogę powiedzieć nic więcej, ale proszę trzymać kciuki 🙂

Dziękuję Ci bardzo za wywiad 🙂

Dziękuję również.

*****

Mam nadzieję, że wywiad był dla Ciebie interesujący 🙂 Mam nadzieję, że następny wywiad będzie także zamieszczony w formie audio. Poniżej zamieszczam parę linków do twórczości Jakuba i produktów opartych na jego twórczości:

Do następnego razu 🙂

Odpowiedzialność za wady programów komputerowych cz.1

The Ancients | Jakub Różalski

Dość duża część mojej praktyki zawodowej opiera się na obsłudze przedsiębiorców z branży IT.

Tym samym, jako osoba zajmująca się obsługą wykonawców w branży IT dość często spotykam się z kwestią odpowiedzialności za wady programów komputerowych, rzekome albo rzeczywiste. Sytuacje są różne, ale w dużym uproszczeniu można je sprowadzić do dwóch schematów: albo jest to faktyczny problem zgłoszony przez zamawiającego, albo jest to tzw. miękka metoda negocjacji warunków zamówienia (czyli pokazujemy problem ale z drugiej strony negocjujemy np. nowe warunki zamówienia). Tak czy owak, temat niezwykle ciekawy, i mam nadzieję, że wiedza przekazana na moim blogu pomoże Ci kiedyś w kryzysowej sytuacji.

W dzisiejszym wpisie, przedstawię Ci jak wygląda kwestia odpowiedzialności wykonawcy na gruncie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Odpowiedzialność za wady oprogramowania a prawo autorskie.

Punktem wyjścia jest analiza przepisu art. 55 PrAut, którego ustęp 1 brzmi następująco:

Jeżeli zamówiony utwór ma usterki, zamawiający może wyznaczyć twórcy odpowiedni termin do ich usunięcia, a po jego bezskutecznym upływie może od umowy odstąpić lub żądać odpowiedniego obniżenia umówionego wynagrodzenia, chyba że usterki są wynikiem okoliczności, za które twórca nie ponosi odpowiedzialności. Twórca zachowuje w każdym razie prawo do otrzymanej części wynagrodzenia, nie wyższej niż 25% wynagrodzenia umownego.

W ustępie 1 jest mowa o zamówionym utworze. Tutaj pojawiają się schody, otóż nigdzie w ustawie nie znajdziemy definicji zamówionego utworu. Pytanie więc czy przepis ten stosujemy do:

  1. utworów przyszłych i zamówionych, czy może też / lub do
  2. utworów już istniejących ?

Ratio legis tego przepisu wskazuje, że raczej mowa w tym przypadku o opcji a) czyli oprogramowaniu które dopiero ma powstać. Jest to poniekąd logiczne biorąc pod uwagę fakt że tworzymy coś pod klienta, na jego potrzeby, zamówienie zaś jest poprzedzone audytem potrzeb klienta i stosowną analizą. Nie chodzi więc o masowe rozwiązanie boxowe. Do kategorii utworów przyszłych zaliczamy także modyfikacje już istniejących programów komputerowych, które na zamówienie są następnie modyfikowane bądź tworzy się moduły dodatkowe do już istniejącego produktu ? tego typu sytuacja jest częsta we wdrożeniach CRM, np. SugarCRM.

Od razu jednak trzeba wyjaśnić że ta kwestia tj do jakich utworów (przyszłych czy istniejących) ma zastosowanie przepis art. 55 ust.1 PrAut jest sporna. Możesz znaleźć głosy za 1 i 2 opcją. Cóż, życie. Każdy przypadek należy rozpatrywać osobno, gdyż zdarza się że per analogia stosujemy do utworów już istniejących przepis art. 55. Ust. 1 PrAut.

Kolejną kwestią przy analizie tego przepisu a tym samym przy ustaleniu podmiotu ponoszącego odpowiedzialność za wady oprogramowania jest fakt, że musimy zwrócić uwagę na problemy związane z definicją twórcy w rozumieniu ww. przepisu. Jest to dość istotne jeśli spojrzymy na kwestie związane z ustaleniem podmiotu ponoszącego odpowiedzialność za wady oprogramowania. Oczywiście mowa tu o projektach dość złożonych, nie o prostym zamówieniu gdzie za powstanie oprogramowania odpowiada 1 osoba.

Na czym polega problem? Twórcą może być:

  • zarówno osoba faktycznie tworząca software,
  • pracodawca,
  • licencjobiorca który następnie dostosowuje lub dodaje coś do licencjonowanego produktu,
  • lub też w końcu może być to pochodny nabywca oprogramowania.

Analizując natomiast zapisy ustawy o prawie autorskim, to twórcą sensu stricte może być oczywiście jedynie osoba lub osoby fizyczne. Siłą rzeczy tego statusu nie posiadają osoby prawne, nawet jeśli to one finansują lub organizują cały proces tworzenia oprogramowania.

Rynek jednak i rzeczywistość branży IT wygląda w ten sposób, że zamawiający z reguły zawierają jednak umowy z osobami prawnymi, a więc większymi podmiotami które mają odpowiednie zaplecze finansowe, kadrowe i technologiczne by sprostać zamówieniu.

Ja szczerze mówiąc, nie widzę innej możliwości niż takiej by za twórcę w rozumieniu tego przepisu uznać również do umów zawartych z podmiotem praw autorskich a nie tylko z rzeczywistym fizycznym twórcą.

Z punktu widzenia praktyki i wykładni pojęcia twórcy w rozumieniu art. 55 ust. 1. PrAut możemy rozróżnić dwie najczęściej występujące sytuacje:

  • do zawarcia umowy dochodzi z pracodawcą twórcy/twórców
  • do zawarcia umowy dochodzi z podmiotem współpracującym z twórcami na innych zasadach niż w oparciu o umowy o pracę.

Wykonanie oprogramowania w ramach stosunku pracy

Tutaj sytuacja jest bardziej klarowna. A więc mowa o najczęstszej sytuacji kiedy zamawiający zawiera umowę o stworzenie oprogramowania z np. osobą prawną.

Zgodnie z art. 74 ust. 3 pr aut autorskie prawa majątkowe do programu komputerowego nabywa pracodawca twórcy, jeśli do powstania programu doszło w związku z wykonywaniem obowiązków ze stosunku pracy. Nabycie jest tutaj automatyczne w tym znaczeniu, że nie jest wymagana żadna aktywność pracodawcy, złożenie oświadczenia czy cokolwiek innego.

Z praktycznego punktu widzenia zwrócić należy uwagę na fakt, że bardzo dużą wagę należy przyłożyć do precyzyjnego określenia zakresu obowiązków wynikających ze stosunku pracy. Musi z niego wynikać obowiązek tworzenia oprogramowania. Te kwestie wykładane są bowiem w sporach sądowych bardzo wąsko, tym samym próby udowodnienia że mimo braku stosownych wpisów w umowie o prace albo innych dokumentach związanych ze stosunkiem pracy, że dany pracownik jednak tworzył też software jest skazane na niepowodzenie. Sam biorę udział w  takim procesie, gdzie powód miał dwojakiego rodzaju relację ze swoim pracodawcą, strony zawarły bowiem umowę o pracę ale także pracownik wykonywał na rzecz pracodawcy inne czynności w ramach prowadzonej działalności gospodarczej. Ostatecznie stronie pozwanej nie udało się wykazać, że nabyła autorskie prawa majątkowe do wytworzonego oprogramowania.

Powyższe plus fakt, że autorskie prawo osobiste do integralności utworu w przypadku programów komputerowych zostało przekształcone w autorskie prawo majątkowe (na co wskazuje art. 74 ust. 4 pkt 2 PrAut), powoduje, ze pracodawca jest uprawniony do usuwania usterek programu komputerowego bez konieczności uzyskiwania zgody twórcy a więc swojego pracownika.

Wykonanie oprogramowania w ramach innych stosunków prawnych 

Inaczej sytuacja wygląda gdy faktycznym twórcą lub twórcami oprogramowania są osoby wykonujące pracę dla wykonawcy, ale nie na podstawie stosunku pracy lecz na innej podstawie. W kontekście sytuacji na rynku pracy w branży IT, są to sytuacje raczej rzadsze niż częstsze, niemniej jednak występują one w rzeczywistości.

Tutaj sytuacja wykonawcy się komplikuje. Tym samym wykonawca powinien pamiętać o następujących kwestiach:

  1. należy zwrócić uwagę na zakres nabywanych praw majątkowych. Otóż w dobrze pojętym interesie wykonawcy jest by w umowie ze swoimi współpracownikami nabył prawa majątkowe w całym zakresie art. 74 ust. 4 pkt 1-3. Wynika to z faktu, że dokonywanie zmian w oprogramowaniu jest związane z jego zwielokrotnianiem, a o tym często się zapomina,
  2. po drugie, w sytuacji kiedy zmiany w oprogramowaniu mają charakter twórczy to pojawia się problem z tzw. opracowaniem utworu, a w tym zakresie rozporządzanie i korzystanie z takiego utworu zależnego wymaga już zgody twórcy oprogramowania pierwotnego. Tym samym wykonawca w umowie ze swoim współpracownikiem powinien dążyć do jak najszerszego nabycia w jak najszerszym zakresie zezwolenia od twórcy na wykonywanie prawa zależnego. Tego problemu nie ma w sytuacji gdy zmiany w oprogramowaniu nie mają charakteru twórczego.

W następnym wpisie będę kontynuował ten wątek, jak widzisz temat jest bardzo obszerny, a ledwie rozpoczęliśmy 🙂

Więcej o IT na blogu możesz poczytać w poniższych linkach:

Tak jak zauważyłeś dzisiejszy wpis firmuje świetny obraz Jakuba Różalskiego pt The ancients pochodzący ze strony Jakuba

 

Tantiemy autorskie | przełom w zbiorowym zarządzaniu prawami autorskimi ?

1920 red wreck | Jakub Różalski

Witaj,

okres letni może się wydawać czasem spokoju, monotonii, zwolnienia. Nic bardziej mylnego.

Pisałem Ci jakiś czas temu o projekcie ACTA 2 link 1 link 2

Dużo czasu nie upłynęło i pojawiło się na horyzoncie coś również wartego uwagi, oto bowiem 19 lipca 2018 roku weszła w życie Ustawa z 15 czerwca 2018 roku o zbiorowym zarządzaniu prawami autorskimi i prawami pokrewnymi. Jednocześnie na mocy tej ustawy, utraciły moc prawną przepisy rozdziałów 12, 121 Ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych, dotyczące odpowiednio organizacji zbiorowego zarządzania oraz komisji prawa autorskiego, w tym procedury zatwierdzania tabel wynagrodzeń oraz postępowania sądowego dotyczącego tego zagadnienia.

Nowa ustawa wdraża zresztą wskazania unijnej dyrektywy 2014/26/UE w sprawie zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i jak to z naszym ustawodawcą bywa, tak i tu jesteśmy w niewczasie, toczy się zresztą w związku z tym bodaj postępowanie przeciwko Polsce.

Tantiemy autorskie co się zmienia ?

Dotychczas temat tantiem autorskich i zbiorowego zarządzania prawami autorskimi był z punktu widzenia regulacji traktowany po macoszemu. Ustawa autorska regulowała ten temat jedynie w 6 przepisach uchylonego już rozdziału 12. Być może również dlatego mało osób rozumiało na czym zbiorowy zarząd polega, jak wygląda od strony praktycznej, oraz nie wiedziało gdzie szukać informacji na ten temat. Dodatkowo już sam fakt, że funkcjonowało i wciąż funkcjonuje kilkanaście organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi licencjonowanymi przez Ministerstwo Kultury, siało zamęt i utrudniało pojęcie z czego taki fakt wynika.

Z mojej praktyki pamiętam zapytania wysyłane za pośrednictwem bloga pt zapłaciłem organizacji x czy muszę wpłacić organizacji y i jeśli tak to dlaczego.

Od 19 lipca 2018 roku sytuacja wygląda, przynajmniej jeśli chodzi o kwestie regulacji i zakresu informacji na ten temat, wygląda diametralnie inaczej. Szukając więc informacji na temat tantiem autorskich, powinno być o wiele łatwiej dowiedzieć się co mówią przepisy, co można a czego nie, i jak generalnie rozmawiać w tych sprawach.

Teraz temat zbiorowego zarządu jest uregulowany ustawą liczącą sobie 142 (!) artykuły.

Teraz zarówno uprawnieni, użytkownicy, jak i same organizacje zbiorowego zarządzania, będą wiedzieli, jakie są ich prawa i obowiązki, (?) usprawni to proces inkasowania wynagrodzeń i ich wypłaty uprawnionym, zwiększy udział uprawnionych w procesie podejmowania najważniejszych decyzji wewnątrz organizacji, a także poprawi transparentność całego systemu ? wylicza Karol Kościński, dyrektor departamentu własności intelektualnej i mediów w MKiDN.

 

Co faktycznie wynika z ustawy? Już przepis art. 1 ustawy wskazuje, że ustawa określa zasady:

  1. działania organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi oraz innych podmiotów zarządzających prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi (jest więc mowa o strukturze OZZ, organach, posiedzeniach, treści statutu, członkostwie w OZZ, umowach, zarządzaniu wpływami, dystrybucji tantiem, potrąceniach na koszty funkcjonowania OZZ);
  2. udzielania zezwoleń na zbiorowe zarządzanie prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi (określono kto wydaje zezwolenie na funkcjonowanie OZZ, jak wygląda procedura udzielenia zezwolenia, przesłanki odmowy, przesłanki cofnięcia zezwolenia);
  3. nadzoru nad organizacjami zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi (właściwym organem nadzoru jest minister);
  4. działania Komisji Prawa Autorskiego.

 

Z istotnych zmian warto wspomnieć o zmianie idei i zasad na jakich oparto zatwierdzanie tabel wynagrodzeń stosowanych przez poszczególne OZZ. To na podstawie tych tabel poszczególni korzystający płacili OZZ za korzystanie z repertuaru twórców reprezentowanych przez dane OZZ. Ze środków tych płacone były następnie tantiemy autorskie dla twórców. Otóż do chwili obecnej tabele te zatwierdzała Komisja Prawa Autorskiego, odbywało się to w procedurze cywilnoprawnej, a decyzje komisji były zaskarżane do Sądu Okręgowego w Poznaniu. Teraz zaś, na mocy nowej ustawy, wciąż zatwierdzenia dokonywać będzie Komisja Prawa Autorskiego, będą to jednak postępowania administracyjne, a decyzje będzie można skarżyć do sądów administracyjnych.

I tu pojawia się zasadniczy problem, który był już sygnalizowany przez środowisko. Niestety jest jednak tak, że postępowanie administracyjne wygląda zgoła inaczej niż proces cywilny. W postępowaniu administracyjnym nie ma elementów kontradyktoryjnych, które narzucają na OZZ określone obowiązki w zakresie inicjatywy dowodowej. Jednocześnie dotychczasowa procedura też była ułomna, nie dawała bowiem możliwości modyfikacji wniosku, decyzja była zero ? jedynkowa, albo uwzględniano wniosek o zatwierdzenie albo nie. Nie jest tajemnicą że zatwierdzeń było?mało.

 

Jeśli już mowa o tabelach wynagrodzeń, to warto wspomnieć, że na mocy nowej ustawy pieniądze zebrane przez OZZ będą musiały zostać podzielone między twórców w ciągu dziewięciu miesięcy od zakończenia roku, w którym zostały zebrane.

 

Ustawa zrywa z domniemaniem, że OZZ reprezentuje wszystkich uprawnionych. Od teraz nie ma uniwersalnego obowiązku reprezentacji, a w tym kierunku szła praktyka. Zdarzały się sytuacje w których dana OZZ udzielała licencji na twórczość wszystkich uprawnionych w danym segmencie rynku, nawet tych z którymi nie miała umowy (tak, tak). Teraz ta fikcja przestanie obowiązywać. Jest wyjątek od tej zasady ? minister może udzielić danej OZZ prawa do bycia organizacją reprezentatywną, a więc taką, która może działać także w imieniu twórców, którzy nie mają z nią relacji umownej.

Nie dzieje się to jednak z automatu, i słusznie.

Ustawa jednocześnie, realizując założenie o większej przejrzystości funkcjonowania OZZ, oraz wyrównania pozycji stron, nakłada na OZZ obowiązki dotyczące trybu pracy ich organów, rozbudowane obowiązki informacyjne wobec uprawnionych, użytkowników i organów nadzoru , co zwiększy pewnie koszty działalności OZZ, na co słusznie wskazują same OZZ, w tym ZAiKS.

Krzysztof Lewandowski, dyrektor generalny Stowarzyszenia Autorów ZAiKS, wskazał wprost. ? Można powiedzieć, że ustawa wzmocniła pozycję użytkowników, a nie właścicieli praw. 

Nie do końca się z tym zgodzę, ale niewątpliwie coś w tym jest. Wciąż niestety jest problem należytego dokumentowania przez OZZ wykorzystywania danego repertuaru, a nie jest tajemnicą że od tego zależy wysokość tantiem autorskich.

 

Jak ocenić nową ustawę? Na pewno na plus należy zaliczyć to, że zagadnienie zbiorowego zarządzania prawami autorskimi uregulowano osobną ustawą. Dotychczasowy stan, kiedy ten temat zamieszczono w końcowych rozdziałach ustawy autorskiej był nieczytelny. Czy założenia ustawodawcy zostaną spełnione? Czy faktycznie polepszeniu ulegnie sytuacja twórców, czy sprawniej będzie odbywało się pobieranie wynagrodzeń i ich dystrybucja? Czy w końcu temat tantiem autorskich będzie przejrzysty i jasny? Życie pokaże 🙂

O zbiorowym zarządzaniu prawami autorskimi możesz poczytać także poniżej:

Tak jak zauważyłeś dzisiejszy wpis firmuje świetny obraz Jakuba Różalskiego pt 1920 red wreck pochodzący ze strony Jakuba

Witaj

jakiś czas temu natrafiłem na prace Jakuba Różalskiego (mr_werewolf). Określenie krótko jaka jest tematyka prac Jakuba jest mocno utrudnione, mamy więc PL 1920+ w wersji alternatywnej, mamy motywy rycerstwa czasów wojen krzyżackich, są motywy mitologiczne, baśniowe, są też wilkołaki, concept art pełną gębą 🙂

Na bazie twórczości Jakuba powstał zbiór opowiadań Inne światy wydawnictwa SQN, mamy też grę wideo RTS Iron Harvest studia King Art Games oraz grę planszową SCYTHE wydawnictwa Stonemaier Games.

Poniżej kilka ciekawych linków które pozwolą Ci się zapoznać z tematem:

whine nr 1 / FB

whine nr 2 / Instagram

whine nr 3 / Strona oficjalna

whine nr 4 / Inne Światy

whine nr 5 / Iron Harvest

whine nr 6 / Scythe

Dlaczego Ci o tym wszystkim piszę ?

Otóż od dziś razem z mr_werewolf nawiązaliśmy współpracę, współpracę której owoce będę Tobie krok po kroku odsłaniał na moim blogu.

Na dziś pojawia się pierwsza praca Jakuba a walk through the woods. Od teraz grafiki mr_werewolf będą częściej gościć na blogu, mam nadzieję, że spodobają Ci się one tak jak mi 🙂

A już niebawem na blogu pojawi się wywiad (tak tak) z Jakubem 🙂

ACTA 2 jeszcze nie teraz

Robert Ratajczak06 lipca 20182 komentarze

A więc jednak.

Wczoraj Parlament Europejski zagłosował przeciw dyrektywie w ostatnio analizowanym przeze mnie kształcie. Stosunek głosów 278/318/31 (za/przeciw/wstrzymano się). Oficjalny komunikat przeczytasz >tutaj<

Tak jak pisałem Ci ostatnio >tu< największe kontrowersje budziły przepisy art. 11 i 13.

Mimo niedawnych deklaracji o poparciu przez PL projektu dyrektywy, na dzień przed głosowaniem, przedstawiciele PIS informowali że głosowanie z naszej strony będzie na NIE.

Kolejne głosownie na wrześniowej sesji Parlamentu.

Czy temat ACTA 2.0 został porzucony? Nie wydaje mi się, ten temat powróci, zobaczymy w jakim kształcie.